| < Listopad 2007 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
01. Przeczytane w 2012
02.Przeczytane w 2011
03.Przeczytane w 2010
04.Przeczytane w 2009
05.Przeczytane w 2008
06.Przeczytane w 2007
07.Książki,które się pamięta latami
08.Niedoczytane
09. Nie tylko czytam
10.Zakładki go książek
11 .Kontakt
12. Tu jest kulturalny klimat

Free Hit Counters
Pracoholizm - nie, Akoholizm - nie, Nikotynoholizm -nie, Seksoholizm - nie, Zakupoholizm - nie, Telefonoholizm - nie, KSIĄŻKOHOLIZM - yes, yes, yes !!!
środa, 28 listopada 2007

  Uwielbiam książki sprawiające wrażenie, że wydarzenia przedstawione w książce miały miejsce naprawdę. I to jest właśnie książka spełniająca to kryterium. Jest to książka tak napisana, że czytelnik ma ogromne wrażenia, że przedstawione historie wydarzyły się naprawdę. 

Ukazane są dzieje obrazu holenderskiego malarza Vermeera. W historię obrazu wplecionych jest osiem historii ludzkich od XVII w. po czasy współczesne. W książce tej następuje cofanie się w czasie- tak bym ton nazwała. Początek ksiązki to czasy współczesne po II wojnie światowej(obraz znajduje się w rekach syna faszysty), natomiast na końcu książki dopiero zapoznajemy się z okolicznościami powstania obrazu. Książka ma zaledwie 174 str., napisana jest lekkim piórem, czyta się bardzo dobrze, ale jednocześnie zmusza do przemyśleń, przez co nie da się jej przeczytać w okamgnieniu. 

 Do tego stopnia zaintrygował mnie opisywany fikcyjny obraz, że zajrzałam do Internetu w poszukiwaniu malarstwa Vermeera. Są w książce opisane także inne obrazy Vermeera, przez co wzmaga się chęć ich obejrzenia np. Przerwaną lekcję muzyki, Widok Delft, Koronczarkę, Lekcje muzyki czy Czytającą list przy otwartym oknie.

  Książka jest napisana dość przewrotnie. Na kolejnych stronach otrzymujemy odpowiedź na pytanie postawione przez malarza na końcu książki: do czego świat potrzebuje kolejnego obrazu z samotną kobietą w pokoju?”. Przyjaciel malarza odpowiada: „Świat nie wie jeszcze czego potrzebuje …Przyjdzie jednak czas, kiedy twój następny obraz z kobietą przy oknie coś mu da.”

 I faktycznie każdego bohatera z ośmiu opowiadań coś innego urzeka w obrazie. Nikt nie przeszedł obok niego obojętnie. Dla każdego coś innego jest w życiu ważne. I właśnie obraz pomaga sobie to uświadomić.

Dla Corneliusa-najważniejszy jest spokój sumienia. Obraz przypomina mu o faszystowskiej przeszłości ojca. Czuje się odpowiedzialny za postępowanie swego ojca.

Dla matki dwojga dzieci ważne jest, aby dziecko znajda poznało swą rodzoną matkę (choćby na obrazie). Adrian dzięki obrazowi chce zapewnić opiekę dla swego narodzonego, nieślubnego syna. 

Dziewczynka Hannah pokochała obraz za jego ciszę. Utożsamia się z dziewczyną na obrazie- czuje, że obie mają pragnienia, ale nie śmieją ich wyrazić nawet szeptem. 

 Lawrensowi dziewczyna na obrazie przypomina utraconą młodzieńczą miłość.

  Książkę warto, należy przeczytać. Jest piękna!

wtorek, 20 listopada 2007

 

 

         Po książkę tę sięgnęłam dlatego, że obejrzałam film "Diabeł ubiera sie u Prady". Niestety książki o tym samym tytule nie miałam możliwości jeszcze przeczytać, więc sięgnęłam po inną pozycję tej samej autorki.

Książkę Portier ubiera sie u Gabbany, film Diabeł Ubiera sie u Prady oraz lecący obecnie w poniedziałki o godz.22 serial Brzydula Betty- wszystko to wrzuciłabym do jednego worka. Wszystkie trzy pozycje mają wiele wspólnego, np. we wszystkich przewija sie wątek miłosny. Młode,atrakcyjne kobiety robią karierę, ale nie za wszelką cenę. I to mi się w tych obrazach najbardziej podoba.     

      W jednym momencie Bette ma trzeźwe, krytyczne spojrzenie  na środowisko w którym pracuje, a na następnych stronach bohaterka irytuje swoją naiwnością, poddawaniem się regułom gry tegoż środowiska. Daje się wykorzystywać przez szefową.  Ma świadomość, że może legnie w gruzach jej długoletnia przyjaźń, a mimo to godzi się na niespodziewany wyjazd do Turcji zaproponowany przez szefową w agencji. Przełożona manipuluje bohaterką, wystawia na niejedną próbę lojalność Bette i jej gotowość do poświęceń.      

     Zachowanie Bette zaczęło mnie w pewnym momencie tak irytować, że książkę tę nie przeczytałam jak to się mówi jednym tchem, tylko spokojnie męczyłam ją kilka wieczorów. Ocenę zachowania Bette najtrafniej dokonuje wuj Will:     

     „Planowanie przyjęć i bywanie, wypicie drinka czy dwóch, podokazywanie z jakimś uroczym chłopcem to jedno, i całkowicie to popieram. Ale umawianie się z jakimś rozpuszczonym pedałem, żeby zadowolić szefową , dopuszczanie, żeby każda szmata w mieście wycierała sobie gębę twoim nazwiskiem-i wcale nie mniej istotne-zapominanie o urodzinach wujka staruszka, ponieważ pochłania cię pełnienie funkcji  międzynarodowej opiekunki gwiazd klasy B  oraz ludzi z towarzystwa, nie jest tym co dokładnie miałem na myśli, kiedy doradzałem ci przyjęcie tej posady”.    

     Bardzo mi się spodobała postać wuja-geja. W jego usta autorka wkłada wiele prawd życiowych, np.:     

   „Wszyscy mówimy publicznie rzeczy, w które nie do końca wierzymy, żeby wzbudzić nieco kontrowersji, to służy karierze. I wcale nie znaczy, że naprawdę w nie wierzymy”.       

  Na innych stronach wuj mówi:     

  „ To mężczyźni, którzy najwięcej mówią o seksie, którzy czynią z niego kluczowy element swoich osobowości, którzy się poprzez seks określają, zwykle, hmm, nie sprawdzają się w działaniu. Większość ludzi, jeśli są zadowoleni z tej sfery swojego życia, z przyjemnością zachowuje to dla siebie.”        

    Tytuł przekładu polskiego według mnie nie jest najszczęśliwszy. Nie potrafiłam sobie dopasować tytułu do postaci czy problemów poruszanych w książce.      

     Generalnie książkę warto przeczytać. Na skali od 1-5 daję 4 punkty.  

 

09:40, jolad6 , P
Link Komentarze (3) »

Czytam od dzieciństwa. Dość długo, żeby stwierdzić, że książki to moja pasja. Chcę dzielić sie swoimi refleksjami na temat przeczytanych książek i oczywiście zarazić miłością do książek. Nie mam wykształcenia humanistycznego, nie jestem krytykiem literackim, więc zdaję sobie sprawę, że oceny przeze mnie wystawiane będą bardzo nieudolne. Ale co tam -lubię nowe wyzwania.

 Przy wyborze książek kieruję się recenzją na okładce książki, intrygującym tytułem, a także ocenami czytelników zamieszczonymi między innymi  w internecie. Dlatego miło by mi było gdyby ktoś równie kochający książki przyłączył sie do współtworzenia tego blogu i zechciał sie podzielić swoimi refleksjami. W założeniu celem blogu jest ocena czy daną książkę warto czy nie warto przeczytać i dlaczego.

 
09:19, jolad6 , P
Link Komentarze (2) »