| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
01. Przeczytane w 2012
02.Przeczytane w 2011
03.Przeczytane w 2010
04.Przeczytane w 2009
05.Przeczytane w 2008
06.Przeczytane w 2007
07.Książki,które się pamięta latami
08.Niedoczytane
09. Nie tylko czytam
10.Zakładki go książek
11 .Kontakt
12. Tu jest kulturalny klimat

Free Hit Counters
Pracoholizm - nie, Akoholizm - nie, Nikotynoholizm -nie, Seksoholizm - nie, Zakupoholizm - nie, Telefonoholizm - nie, KSIĄŻKOHOLIZM - yes, yes, yes !!!

Ż

wtorek, 30 października 2012

 Czapki z głów przed żonami polarników

 O samych polarnikach można bez wątpienia powiedzieć „nie byli mięczakami”. To byli ludzie twardzi, uparci, nietuzinkowi. Dlatego i żony wybierali sobie nietuzinkowe. Bardzo ciekawe opracowanie, usystematyzowane, na ile to możliwe, nieprzeładowane niepotrzebnymi danymi. Każda żona była taką indywidualistką, że coś tam w głowie pozostaje po przeczytaniu książki.

W dużej mierze książka oparta jest na wspomnieniach czy listach. Opracowanie przez to jest bardziej wiarygodne i przemawia do czytelnika. Ale z drugiej strony dziwiłam się, że polarnicy czy ich potomkowie pozwolili na upublicznienie nie zawsze chwalebnych sekretów małżeństw polarników. Bo nawet jeśli wybitni polarnicy i ich żony były osobami nietuzinkowymi, to jak to w małżeństwach bywa są miłości, tęsknoty i zdrady i łzy i cierpienie. Polarnicy i ich żony – wszystkie przedstawione w tej książce osoby zostały odarte z prywatności. 

Z czym jeszcze zetkniemy się czytając książkę? Z bezpardonową rywalizacją, a nawet zawiścią pomiędzy polarnikami. Właściwie to oczywiste, że w zawód polarnika wpisana jest ostra rywalizacja, ale jakoś mnie to zdziwiło, a nawet trochę zniesmaczyło.

 

 

Z okładki:

Josephine Peary, Eva Nansen, Eleanor Anne Franklin, wreszcie Marie Herbert… Kari Herbert w swojej najnowszej książce na pierwszy plan wysuwa nie słynnych polarników, lecz… ich kobiety. Zazwyczaj pozostające w cieniu, w książce Herbert ukazane są nie tylko jako wierne i oddane towarzyszki życia swych mężów, z utęsknieniem czekające na ich powrót do domu, lecz również jako kronikarki, powiernice, pielęgniarki, a nawet, nierzadko, członkinie ich ekspedycji bądź też kierowniczki misji ratunkowych.

Żony polarników to historia siedmiu niesamowitych kobiet. Skazane na samotne życie, często nawet przez kilka lat z rzędu, potrafiły znaleźć w sobie siłę, by przezwyciężyć tęsknotę i oddać się swoim pasjom (gdy Kathleen poznała przyszłego męża Roberta Falcona Scotta, była już uznaną rzeźbiarką, a nim mezzosopranistka Eva Sars wyszła za Fridtjöfa Nansena, już słynęła z udanych wykonań pieśni Schumanna). Jednakże nie zaniedbywały przy tym swych mężczyzn, wspieranie ich w dążeniu do celu uważały bowiem za swój obowiązek.

„Dla odkrywcy wytrwała żona była tak samo ważna jak każdy inny członek ekspedycji, jeśli nie bardziej. Powinna oczywiście podzielać jego pasje, być wyrozumiała, inteligentna i godna zaufania; sukces albo porażka wyprawy często zależały od jej umiejętności przewidywania i wsparcia”.

Książka Herbert skonstruowana jako zbiór epizodów, wspomnień i listów przybliża czytelnikom życie tych niezwykłych par i rzuca nowe światło na ich relacje i na rolę kobiet-żon polarników. Polarnicy często traktowali swe żony jak wyrocznie i uzależniali od nich powodzenie swych wypraw.

„…zarówno moja matka, jak i inne żony polarników, były dla swoich mężów niczym latarnie morskie. Nawet tysiące kilometrów od domu zdawali się słyszeć ich głosy, przebijające się przez polarne burze, zachęcające, by szli do przodu, dodające im sił w walce z naturą, nawet wtedy, gdy nadzieja na powrót była nikła. Mam nadzieję, że moja opowieść pozwoli wyjść tym nadzwyczajnym kobietom z cienia ich mężów, bohaterskich odkrywców, po to, by mogły opowiedzieć własne historie”.

czwartek, 28 czerwca 2012

Iwan Czonkin- obrońca ojczyzny

Książkę tę przeczytałam dzięki skutecznej namowie dijkstra-jg.

Książka ta podobna jest do Zapisków oficera Armii Czerwonej. Obie te książki łączy humor (chociaż nie do końca w Zapiskach…jest śmiesznie) i ciemnota rosyjskiego narodu. Ciemnota bardzo przejaskrawiona, zakrawająca na bajkę czy jakąś paranoję. I chyba to mi zasadniczo przeszkadzało. Przyznaję, że pod koniec już się z tą książką męczyłam. Ale doczytałam- uff.

 

Z okładki:

Kultowa powieść Włodzimierza Wojnowicza. Jej pierwsze wydanie ukazało się w Polsce w latach osiemdziesiątych w drugim obiegu. Niektórzy krytycy literaccy widzieli w niej sowiecki odpowiednik Paragrafu 22 Hellera, inni wskazywali na podobieństwo z dobrym wojakiem Szwejkiem. Co do jednego panowała zgoda - Wojnowicz stworzył dzieło literackie wysokiej próby. Czerwonoarmista Iwan Czonkin cieszy się zasłużoną opinią ofermy. Ale oto nadchodzi wojna - czas próby dla żołnierza. Aberracja władzy sowieckiej sprawia, że Czonkin musi pokazać, co jest wart nie w starciu z oddziałami Wehrmachtu, lecz w boju z wydzielonym pułkiem Armii Czerwonej. Ta przezabawna opowieść o niepozornym żołnierzyku ukazuje niezwykłą galerię postaci uwikłanych w absurdy systemu, który do niedawna władał niemal połową świata.

Źródło: http://ksiazki.wp.pl

wtorek, 23 czerwca 2009

W latach 1961- 1991 ELF Front Wyzwolenia Erytrei (armia wyzwoleńcza) toczył walkę o władzę w kraju i niepodległość Erytrei z EPLF (także armia wyzwoleńcza) i z Etiopią. Ta najdłuższa wojna  w dziejach Afryki  w XX wieku pochłonęła wiele ofiar. Tymi ofiarami były też dzieci. Mnóstwo dzieci,  a dlatego, że w Afryce dzieci nie są towarem deficytowym. Jest tego w Afryce nadmiar. Bardzo przykre.

 W takich czasach przyszło żyć naszej bohaterce. Senait urodziła się prawdopodobnie (szacunek wieku z budowy kości i wzrostu) w 1973 roku. Przeżyła wiele. Po urodzeniu została włożona do walizki, która miała stać się jej trumną. Los chciał inaczej, została uratowana. Krótkie beztroskie dzieciństwo w dwóch sierocińcach i u babki. A od momentu zamieszkania u ojca dzieciństwo Senait się skończyło- to już koszmar. Bita, bita, bita. I tylko dzięki macosze nie zabita przez ojca. W wieku 7 lat Senait została przez ojca oddana do ELF. Stała się dzieckiem- żołnierzem. Wszechobecna  śmierć, głód, pragnienie, gwałty. Sama Senait dziwi się po latach, że to wszystko przeżyła. A przeszłość będzie ją prześladować zawsze. Jak trudno zapomnieć. Dziś mieszkanka Berlina, robi karierę muzyczną (w niemieckich eliminacjach do Eurowizji 2003 zajęła IV miejsce), ojcu wybaczyła. Po tylu cierpieniach, które jej zafundował pragnie wybudować mu dom Erytrei.

 Co odróżnia tę książkę od innych? Porusza problem okrutnego traktowania dzieci. Przykłady:

-Zrzucane lalki przez etiopskich pilotów na terytorium Erytrei przeznaczone były dla erytrejskich dzieci. Mały szczegół, lalki te nafaszerowane były ładunkami wybuchowymi. Przyznacie okrutny sposób prowadzenia wojny.

-Dzieci okrutnie bite przez rodziców. Wszak to element wychowania.

-Dzieci przymusowo wcielane do armii. Głodzone, katowane, gwałcone.

 Po przeczytaniu tej książki innymi oczami będę patrzeć na obrazy w telewizji ukazujące  dziecko z karabinem. Do tej pory oglądając w telewizji dziecko z karabinem w ręku nie zastanawiałam się nad tym co widzę  Od dziś jest inaczej. Ten karabin to niekoniecznie to dziecko trzyma z własnej woli.

 Dzieci zmuszane wbrew sobie do wojny, której nie rozumieją.

 

http://www.worldmapfinder.com/Map_Search.php?ID=/Pl/Africa/Eritrea&PG=3

 

 Artykuł do którego podaję link poddaje w wątpliwość prawdziwość zdarzeń przedstawionych w książce. Ale moje pytanie brzmi: jaki interes ma osoba publiczna (znana piosenkarka nie tylko w Niemczech), aby opisywać jak była gwałcona, jadła z głodu ziemię, posikiwała się ze strachu na widok ojca. Czy przypisywałaby sobie to wszystko dla pieniędzy i rozgłosu. Nie wiem.

Oficjalna strona Senait znajduje się pod linkiem (na dole strony dostępne fragmenty utworów)

Książka wstrząsająca

wtorek, 21 października 2008

Bardzo interesująca książka. Autorka pisze o sobie, że jest medium. Kontaktuje się ze światem dusz. I opisuje w książce swoje doświadczenia, spostrzeżenia.Opisuje też doświadczenia osób, które przeżyły śmierć kliniczną.

  Bardzo trudno opowiedzieć o tej książce, więc ten wpis będzie jednym wielkim cytatem. Każde słowo wydaje mi się tak ważne. W książce tej znajduje się mnóstwo uniwersalnych  rad dla ludzi o różnych światopoglądach.  

„Wszelkie aspekty życia są wspaniałe i nie chcę  tracić ani chwili, zamartwiając się” 

Autorka podaje przykład kobiety, która umierała na raka, a mimo zachowała pasję życia i nie popadła w depresję. Znajomemu odpowiedziała „nie cieszy mnie ból ani choroba, ale wszystko to, co inni robią dla mnie. Uważam, że wszelkie aspekty życia są wspaniałe i nie chcę  tracić ani chwili, zamartwiając się.” Przyznacie, że warte zapamiętania jest takie podejście do życia. Cieszyć się właśnie tym, że są wokół bliscy, którzy nas kochają i się nami opiekują.  

„Zgoda na odejście tych, których kochamy, jest wielkim dowodem miłości”

Dusza po śmierci na zazna spokoju, dopóki osoba pozostająca na ziemi jest nieszczęśliwa. Dusza będzie wyczuwała pełne rozpaczy formy myślowe i nic nie może zrobić dla bliskiej osoby. Jednym słowem „zgoda na odejście tych, których kochamy, jest wielkim dowodem miłości”„Czy to prawda, że moja żona może się martwić, bo ja jestem smutny? Myślałem, że kiedy odchodzą, wszystko się kończy.-Formy myślowe tak silne jak twoje, ona może odbierać w sferze duchowej. Nie oznacza to, że jest przywiązana do Ziemi. Zasłona pomiędzy światami jest bardzo cienka. Bardzo silna myśl może się przedrzeć przez te zasłonę, a dusza w świecie duchowym może ją odebrać”  

 Samobójstwo

Samobójstwa nie wolno akceptować, jest bowiem aktem przemocy wobec duszy. Ten, kto odbiera sobie życie fizyczne, ani nie żyje, ani nie umiera; zamiast tego duch mieszka pomiędzy Ziemią a światami duchowymi, aż nadejdzie właściwy czas, by odejść normalnie (taka pora, gdy ciało odeszłoby, gdyby wcześniej nie zadano mu śmierci). Taki stan-stan zawieszenia pomiędzy życiem a śmiercią –stwarza straszne warunki istnienia. 

 Eutanazja

Susan pomogła matce umrzeć. W efekcie, Susan nigdy się nie pozbierała po tym, jak pomogła matce umrzeć.  Wg autorki nie ma litości w zabijaniu. Samobójstwo lub eutanazja nie są kresem cierpienia. Są początkiem większego bólu-cierpienia duchowego. Musimy pamiętać, że ból fizyczny ma kres; to dusza cierpi po śmierci, jeśli odbieracie sobie życie albo komuś pomagacie to zrobić. Autorka skupiła się tu na cierpieniu duszy zmarłego, ale należałoby także zwrócić uwagę na ogromne wyrzuty sumienia człowieka, który przyczynia się do eutanazji.  

Boimy się umierania 

a tak naprawdę przecież  „fizyczne ciało zaczyna umierać już w chwili narodzin. Wszystko co robimy w życiu, dzieje się podczas procesu fizycznego umierania.”  

Nie ze wszystkiego jest dumny, wielu rzeczy się wstydzę 

W momencie przejścia człowiek zobaczy wszystkie zdarzenia ze swego życia. Nie ze wszystkiego jest dumny, wielu rzeczy się wstydzi. Ale  „rozumiejąc, że celem życia jest rozwój, nie możesz się czuć winny.” Ważne czy człowiek zobaczy postęp jaki poczynił w życiu. 

 Często ukochana osoba odchodzi, gdy w pokoju nie ma nikogo 

Często ukochana osoba odchodzi, gdy w pokoju nie ma nikogo. Ludzie będący w żałobie płaczą i mówią:  ”Nie mogę w to uwierzyć. Wyszedłem z pokoju tylko na chwilę, a matka odeszła.” Dlaczego mnie przy niej nie było?” Autorka książki wyjaśnia to tak: Ludzie przechodzący do świata duchowego są zatrzymywani w świecie fizycznym, gdyż bardzo pragną tego kochający ich ludzie. Siła żałoby sprawia, że dla tych którzy są gotowi, przejście do świata duchowego może być bardzo trudne. Potężna siła myśli wysyłanych od osób ukochanych może zatrzymywać ludzi w ciele fizycznym dłużej, niż jest to potrzebne. Umierający odczuwa smutek ludzi, którzy nie chcą pozwolić im odejść. Umierająca osoba, odchodząc, nie chce ranić tych, którzy ją kochają, toteż stara się trzymać życia fizycznego. Umierający mógłby odejść znacznie łatwiej, gdyby ukochane osoby opuściły pokój, zabierając ze sobą smutek. Musimy dać naszym ukochanym zgodę na odejście.”  

Pokonanie bólu po stracie bliskiej osoby

Na pokonanie bólu po stracie bliskiej osoby autorka daje taką radę:  „Błogosławieni ci, którzy służą innym, i im ktoś bowiem pomoże. Służba innym jest drogą do pocieszenia ich i uzyskania pocieszenia.”Najwyższy hołd, jaki możemy oddać osobie, która odeszła, polega na tym, że podążamy z biegiem życia. 

Książka dla tych, którzy są w depresji, cierpią, boją się swojej śmierci lub odejścia osoby bliskiej. Książka traktuje o śmierci, ale jest tu bardzo optymistyczne podejście do śmierci. Bo nie jest kresem wszystkiego.

poniedziałek, 31 marca 2008
 

To co lubię najbardziej-historia prawdziwa.

Absolutnie nie podkoloryzowana.  Bohater nie ma oporów przed wspomnieniami typu "spotkania z prostytutkami" czy "pijaństwo na umór", "urojenia alkoholowe", "problem AIDS". Naprawdę drobiazgowo opisuje życie legionisty: czyszczenie szamba gołymi rękami, 3-dniowe marsze bez snu, czy przeżycie na pustyni w 40-stopniowym upale o litrze wody.  

Anglik w wieku 18 lat, mając za sobą rozwód rodziców i życie w poprawczakach i rodzinach zastępczych wstąpił do Legii Cudzoziemskiej. Podstawowe szkolenia (kursy snajperów, komandosów, spadochroniarzy, podwodne treningi itd.) przeszedł we Francji i Korsyce, ale stacjonował też w maleńkim kraiku Dżibuti (między Somalią a Etiopią).

  Wstępując do Legii  zdawał sobie sprawę, że minimalny okres kontraktu to 5 lat. Inna możliwość opuszczenia Legii to dezercja i faktycznie wielu kolegów naszego bohatera nie podołało tej katorżniczej służbie.

  We wspomnieniach pisze, jak bardzo Legia zmieniła jego życie, stał się człowiekiem przepełnionym nienawiścią i okrucieństwem. I jak ciężko wrócić potem do normalności. Jakim problemem staje sie przejście w mieście na drugą stronę ulicy, jak bardzo przytłacza tłum ludzi i zgiełk.

  Dla mnie książka super.