| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
01. Przeczytane w 2012
02.Przeczytane w 2011
03.Przeczytane w 2010
04.Przeczytane w 2009
05.Przeczytane w 2008
06.Przeczytane w 2007
07.Książki,które się pamięta latami
08.Niedoczytane
09. Nie tylko czytam
10.Zakładki go książek
11 .Kontakt
12. Tu jest kulturalny klimat

Free Hit Counters
Pracoholizm - nie, Akoholizm - nie, Nikotynoholizm -nie, Seksoholizm - nie, Zakupoholizm - nie, Telefonoholizm - nie, KSIĄŻKOHOLIZM - yes, yes, yes !!!

W

środa, 03 października 2012

Antropofagia, nekrofagia, żywa spiżarnia, kanibalizm

Autor dogłębnie opisał przyczyny i skutki zesłania w 1933 na wyspę Nazino na rzece Ob rosyjskich „elementów zdeklasowanych”. Jednak te 4000 zesłańców zmarłych lub zaginionych na Nazinie to „tylko” 1% wszystkich deportowanych, którzy zginęli lub zaginęli w 1933 roku. Wielki plan kolonizacji obszarów syberyjskich przez „miejskie elementy zdeklasowane” opracowany przez G.Jagodę zakończył się ogromną klęską i kanibalizmem.

 Najciekawsze dla mnie zaczęło się od rozdziału 5. Cztery pierwsze rozdziały to wprowadzenie do sytuacji gospodarczej Rosji w latach 1933. Opracowanie zawiera sporo danych liczbowych. Daje to wprawdzie lepszy obraz sytuacji, ale dla mnie tych suchych informacji było stanowczo za dużo. W pamięci pozostało mi niewiele. Autor wiele miejsca poświęcił sytuacji gospodarczej i systemowi podejmowania decyzji. A ja natomiast liczyłam na obszerniejszy i bardziej szczegółowy opis życia zesłańców na wyspie Nazino.

 Z okładki:

Jak co roku wiosną 1933 mieszkańcy jednej z wiosek nad rzeką Ob popłynęli na wyspę Nazino obdzierać korę z drzew. Tym razem ich oczom ukazał się przerażający widok. 6 tysięcy ludzi uznanych przez reżim za "elementy zdeklasowane i szkodliwe społecznie" zostało tu deportowanych z odległych części sowieckiej Rosji. Władza pozostawiła ich samym sobie - bez żywności, opieki medycznej i nadzoru - stłoczonych na niewielkiej wyspie śmierci w środku lodowego piekła.

"Likwidacja klasy kułaków" dotknęła 2 miliony osób. W ciągu trzech lat życie straciła niemal połowa przesiedlonych. Nawet Stalin, gdy dowiedział się o losach ludzi pozostawionych na Nazinie, osobiście rozkazał wstrzymać akcję. Nicolas Werth odsłania klimat przemocy i zacofania, jaki panował na obszarach sowieckiego "Dzikiego Wschodu". Oto historia Wyspy Kanibali.

wtorek, 24 maja 2011

Katarzyno Aragońska

córko Izabeli Kastylijskiej i Ferdynanda Aragońskiego,

infantko hiszpańska,

księżno Walii,

królowo Anglii,

pierwsza żono Henryka VIII

jaka byłaś naprawdę?

     Do tej pory skupiałam uwagę na poznaniu osoby Henryka VIII. Po czym trafiłam przypadkiem na Wieczną księżniczkę. I ta książka wzbudziła moją chęć poznania bliżej Katarzyny Aragońskiej.

     Ta książka wywraca wszystko do góry nogami, ponieważ małżeństwo Katarzyny Aragońskiej z Arturem Tudorem zostało jednak skonsumowane!!! Ponieważ w tej książce Katarzyna Aragońska nie jest królową rozmodloną, jak była ukazana w Dynastii Tudorów.  Ponieważ w tej książce Katarzyna Aragońska to kobieta bardziej wojownicza niż sam król Henryk VIII. Uparta, twarda, konsekwentna i przewidująca, przejmująca inicjatywę.

Katarzyno Aragońska jaka byłaś naprawdę?

Tego się nie dowiemy, ale przedstawiona przez P.Gregory jest fascynującą postacią. Brawo!

 

     Podstawową wadą tej książki jest to, że … się skończyła. Szkoda, że to tylko 544 strony. To stanowczo za mało, tak dobrze się ją czytało. Powieść kończy się w momencie, kiedy Katarzyna Aragońska staje przed sądem w 1529 roku w procesie mającym na celu unieważnienie jej małżeństwa z Henrykiem VIII. Więc P.Gregory miała o czym jeszcze pisać- no cóż.

     Mam troszkę zastrzeżenia do tytułu książki, ponieważ sugeruje niedojrzałość, może zmanierowanie. A tymczasem chodzi o konsekwencję, dążenie do tego, do czego była wychowywana Katarzyna Aragońska od dziecka. Zostać królową Anglii-takie było jej przeznaczenie. Bez względu na cenę, przeciwności losu, ubóstwo i poniżenie jakie doświadczyła.

     Jeśli Wieczna księżniczka autorstwa P.Gregory bardzo mi się podobała, jeśli film Kochanice króla nakręcony na podstawie książki o tym samym tytule autorstwa P.Gregory bardzo mi się spodobał, to dlaczegóż by nie iść tym tropem. A mamy do wyboru jeszcze kilka książek tej pisarki.

 Katarzyna Aragońska

źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Katarzyna_Arago%C5%84ska

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Z okładki:

Philippa Gregory raz jeszcze udowadnia, że za dobrze znaną historią można odkryć nieznaną opowieść o dzielnych królowych zmieniających oblicze renesansowej Europy i o nieopisanej przedtem miłości, która wpłynęła na losy całego narodu. Katarzyna Aragońska przychodzi na świat jako Catalina, infantka hiszpańska. W wieku trzech lat zostaje zaręczona z księciem Walii, Arturem, synem i dziedzicem króla Henryka VII.Wie, że jej przeznaczeniem jest władać tym odległym i jakże odmiennym od jej ojczyzny krajem. Z pokorą przyjmuje swój los, choć przyszły świekr wita ją w nowej ojczyźnie, posuwając się do wielkiej obelgi, a mężczyzna, za którego ma wyjść, okazuje się nieopierzonym młodzikiem. Z wolna przywyka do życia na dworze pierwszego z Tudorów, a jej związek z Arturem okazuje się więcej niż znośny. Niespodzianie w tym ułożonym małżeństwie pojawia się czuła i namiętna miłość. Niestety szczęście nie trwa długo, młody Artur umiera, a pozostawiona sama sobie Katarzyna musi znaleźć sposób, by wbrew przeciwnościom stać się królową Anglii i począć następcę tronu. Jako nieodrodna córka swojej matki, o równie nieustraszonym duchu, Katarzyna uczyni wszystko, aby dopiąć swego.

 

czwartek, 21 stycznia 2010

Książka dla twardych facetów. Ponieważ w domu twierdzę, że mam to, co każdy facet mieć powinien (hi hi)…,  więc uwielbiam tego rodzaju literaturę. Książka o brutalnym, ciężkim, okrutnym życiu w tajskim więzieniu.

 Witaj Tajlandio egzotyczna, dzika i skorumpowana. Tajlandia- miejsce niezliczonych możliwości. I tak zawitał w Tajlandii Colin Martin, by robić interesy z firmami budowlanymi. To, co się stało z Colinem, może się stać z każdym,  kto przekroczy granice Tajlandii- tak zapewnia Colin już w pierwszych słowach książki.

 

Martin miał wątpliwy zaszczyt przebywać 8 lat w tajskim więzieniu. Po 8 latach wyszedł, ale nie dzięki oczyszczeniu z zarzutów, uniewinnieniu, ale tylko dzięki amnestii. Znęcanie się strażników nad więźniami, znęcanie się więźniów nad współwięźniami, warunki sanitarne urągające godności ludzkiej, a przede wszystkim wszechobecna korupcja.

 Stracił nie tylko wolność, ale dom, firmę, rodzinę. Miał prawo się załamać i chwile załamania dopadały go. Ale jednak koszmar ten przeżył. Sam na siebie był zły. Wręczona odpowiednia suma pieniędzy w odpowiednim czasie odpowiedniemu człowiekowi mogła sprawić, że w więzieniu w ogóle by go nigdy nie było. Ale on jeszcze wtedy wierzył w sprawiedliwość. Nie mieściło mu się w głowie, że zostanie oskarżony i skazany, on- ten, który czuł się ofiarą. Przeżycia, pobyt w jednym z najniebezpieczniejszych więzień świata (Czonburi) zmieniły jego psychikę, zmieniły go także fizycznie, co poświadczają załączone zdjęcia.

 Ostatecznie z więzienia został zwolniony w 2005r. Jednak nie został oczyszczony z zarzutów. Miał nadzieję. Przez kolejne lata w więzieniu i kolejne apelacje liczył na sprawiedliwość. Potem prawda przestała się liczyć, stała się ważna tylko WOLNOŚĆ. Za wszelka cenę nie dać się, przeżyć ten koszmar.

piątek, 21 sierpnia 2009

Lojalnie uprzedzam - Kto nie przeczyta tej książki, ten sam siebie skrzywdzi.

 Powiem szczerze podchodziłam do tej książki jak do jeża. Była przekładana na stosiku książkowym nie raz. Obawiałam się zbyt dużych dawek polityki czy wywodów teologicznych. A tu szok. Wszystko świetnie wyważone.

 Jeśli ktoś sięgając po tę książkę nastawi się na biografię pełną suchych faktów to bardzo się zdziwi. Nie ma takiej możliwości, aby niedoczytać książki do końca albo przeczytać i żałować. Od pierwszych do ostatnich stron ciekawa.

 

 Wielkie brawa za:

Super kompozycję. Doskonale została połączona teraźniejszość z przeszłością. Ksiądz Wojtyła z księdzem Starowieyskim wyjeżdżają do Rzymu. Miejsca, które zwiedzają, osoby, z którymi się stykają stają się powodem do sięgnięcia w przeszłość, np.:

 Księża przyjeżdżają przez Norymbergę. Zwiedzają sąd. To wydarzenie staje się pretekstem do przedstawienia osoby zbrodniarza Rudolfa Hossa.

 Rozmowa z flamandzkim księdzem w Rzymie na temat marksizmu staje się pretekstem do przedstawienia wydarzeń z 3maja 1946 w Krakowie.

 Wielkie brawa za:

Przypomnienie mnóstwa faktów z życia księdza Karola, np. pseudonim Wujek wymyśliły dziewczyny studentki podczas wyjazdu na krokusy do Zakopanego,

Mnóstwo zdarzeń opisanych z humorem jak np. spotkanie Karola z ojcem Knabitem, którego temperament uwielbiam (polecam stronę) i którego książki polecam.

 Wielkie brawa za:

Przedstawienie wielu arcyciekawych postacia to np.: Jan Maria Vianney, prymas Wyszyński, ojciec Pio, Rudolf Hoos, ojciec Knabit.

 Książka zaskoczyła mnie tak bardzo, jak Karol zaskakiwał osoby, z którymi zetknął go los. Karol zaskakiwał ciągle i w najmniej spodziewanych momentach. Zaskakiwał kardynała, studenta, górnika, przełożonego, kolegę. We współczesnym świecie, kiedy tak wielu księży izoluje się od zwykłego człowieka, Karol znalazł czas dla każdego, kogo spotkał na swej drodze: dla studenta, narzeczonych, mleczarki.

 Zadziwił słynnego wykładowcę ojca prof. Lagrange wybierając do doktoratu trudny temat Nauka o wierze wg św. Jana od Krzyża, przyznając się do znajomości 4 języków obcych i pisania wierszy. „Lagrange też podniósł się z fotela i wyciągnął rękę do studenta. Ile razy jeszcze mnie zaskoczysz?- Pomyślał, gdy za Karolem zamykały się drzwi.”

 Zadziwił rolnika w Niegowici zabierając się zamłócenie cepem „Spojrzeli na niego z niedowierzaniem. W życiu nie widzieli, żeby wielebny imał się cepa”

 Zadziwił niewierzącego studenta Olka, pożyczając od niego książki o naukowym socjalizmie. „Studenta zatkało. Ksiądz czytający Marksa.”

Zaskoczył arcybiskupa Baziaka swoim uporem. Kiedy ksiądz prymas Wyszyński wezwała Karola do Warszawy ten był właśnie na spływie kajakowym. W Warszawie Wyszyński poinformował go, że Ojciec Św. Mianował Wojtyłę na biskupa pomocniczego arcybiskupa Baziaka. Po zameldowaniu się w Krakowie u swego przełożonego arcybiskupa Baziaka Karol prosi: „Pragnąłbym wrócić na Mazury. Czekają tam na mnie przyjaciele. Baziak oczywiście się nie zgodził. Karol spuścił głowę i poszedł się pomodlić do kościoła franciszkanów. Pół godziny później wrócił do kurii i zapukał do drzwi arcybiskupa Baziaka. „Proszę jednak pozwolić mi abym mógł wrócić na Mazury- poprosił powtórnie. Baziak spojrzał na niego zaskoczony. Po chwili uśmiechnął się. Bardzo proszę, bardzo proszę- powiedział.”

 Nie mam wątpliwości, że należy sięgnąć po część pierwszą cyklu o życiu Karola Wojtyły, czyli "Lolek. Młode lata Papieża".

środa, 22 kwietnia 2009

Już pierwsze zdania tej książki wprawiły mnie w dobry nastrój. Niepokorna Małgorzata prowadzi rozmowy z Bogiem. Są to rozmowy tak dowcipne, że nie sposób się przy nich nudzić.

 

  

Trzecia i ostatnia część losów Małgorzaty. Spory  z teściem sir Hubertem, sposób wychowywania córek, rozmowy z Bogiem, psoty córek-wszystko opisane z takim poczuciem humoru, że z wielką przyjemnością czytałam tę książkę.

  Główne wątki tej książki to:

-spór sir Huberta de  Vielersa z augustianinami o kawałek ziemi

-choroba szwagierki Małgorzaty- lady Petronilii

-rodzące się uczucie między Hubertem, a nianią córek Małgorzaty- Lady Agatą.

  Tragedie rodzinne (np. Petronilla próbuje utopić synka Małgorzaty, pogłębiające się szaleństwo Petronilii) przeplatają się z chwilami radości (np. sir Hubert oświadcza się lady Agacie, synek Małgorzaty zostaje uratowany). I wszystko to czyni książkę bardzo ciekawą. 

  Po przeczytaniu drugiej części losów Małgorzaty myślałam, że może być tylko gorzej w sensie ciekawości lektury. Ale się pomyliłam. Trzecia część podobała mi się bardziej niż druga. Byłam mile zaskoczona.

 

 

 
1 , 2 , 3