| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
01. Przeczytane w 2012
02.Przeczytane w 2011
03.Przeczytane w 2010
04.Przeczytane w 2009
05.Przeczytane w 2008
06.Przeczytane w 2007
07.Książki,które się pamięta latami
08.Niedoczytane
09. Nie tylko czytam
10.Zakładki go książek
11 .Kontakt
12. Tu jest kulturalny klimat

Free Hit Counters
Pracoholizm - nie, Akoholizm - nie, Nikotynoholizm -nie, Seksoholizm - nie, Zakupoholizm - nie, Telefonoholizm - nie, KSIĄŻKOHOLIZM - yes, yes, yes !!!

N

czwartek, 04 listopada 2010

 

 

 

 

 

 

Nie dla mnie chińska stópka,

nie dla mnie wydłużona szyja

nie dla mnie długa głowa

nie dla mnie fartuszek hotentocki- no cóż

na to wszystko akurat za późno dla mnie już.

 

źródło: http://kubastation.wordpress.com

 

źródło: http://picco.pl

 

Nie dla mnie talerze w wardze, bo z czego będę jadła zupę?

Nie dla mnie kamyczki w penisie, bo go nie mam (znaczy się tego penisa)

 

źródło: http://picco.pl/ 

  Ale:

dla mnie jeszcze biżuteria na policzku,

dla mnie jeszcze tatuaż tu i ówdzie,

dla mnie jeszcze talia osy,

dla mnie jeszcze uśmiech piranii,

dla mnie jeszcze sutki stojące na baczność,

dla mnie jeszcze wydłużony język.

 Po dłuższym zastanowieniu stawiam na tatuaż. Ta forma modyfikacji podobała mi się od zawsze.

 Książka raczej nie dziwi, nie szokuje ( to aluzja do tytułu), ale pozwala uporządkować, pogłębić wiedzę w zakresie upiększania ludzkiego ciała. Niby coś tam człowiek wie, ale okazuje się, że jest tyle możliwości. Nie o wszystkich modyfikacjach ludzkiego ciała wiedziałam. Przykładem niech tu będzie skaryfikacja, która polega na „celowym zadawaniu ran ostrymi przedmiotami (szło, nóż, łupina orzecha), tak by pozostawiły one na skórze wyraźne blizny o pożądanym kształcie”.

 

źródło: http://picco.pl/

cykatryzacja z kolei polega na „podrażnianiu rany wykonanej ostrym przedmiotem żrącymi sokami roślinnymi, tak by powstały trwałe pęcherze i wypukłości”.

 W książce wprawdzie znajduje się kilka fotografii z przykładami modyfikacji ciała, ale to dla mnie stanowczo za mało. Czuję wielki niedosyt.

 Autor próbuje przedstawić motywy modyfikacji ludzkiego ciała. I prawda jest taka, że wiele działań obraca się wokół sfery seksu. Ale są też inne motywy: jedni mają na celu zwrócenie na siebie uwagi, inni traktują swe ciało jako materiał artystyczny itd.

 Naprawdę ciekawa książka. 

22:00, jolad6 , N
Link Komentarze (8) »
wtorek, 26 maja 2009

Krótka, bez zbędnych ozdobników, pełna faktów, dobra książka na jeden wieczór.

Tytuł wskazuje, że ktoś w tej książce został oskarżony o agenturę i oczywiście zaprzecza oskarżeniom. I to mnie zaintrygowało, sięgnęłam po tę książkę.

  Autentyczna postać Danuta Sobolewska- pielęgniarka, żołnierz AK, więziona, torturowana, bo nie chciała być agentem UB. Dramatyczne losy. Człowiek odważny, kierujący się w życiu zasadami. Jej motto życiowe to pomoc, służba drugiemu człowiekowi. Zrehabilitowana w roku 1993 przez Sąd Wojewódzki  we Wrocławiu.

  Na kolejnych stronach ksiązki przeplatają się  wspomnienia  z czarno-białymi zdjęciami i wierszami bohaterki książki. A swoje życie podsumowała tak: „Zawsze pracowałam dla dobra człowieka i jego zdrowia. Nie mogłam przecież przejść przez życie myśląc tylko o sobie. Jej powołaniem była pomoc drugiemu człowiekowi. Pomagała  i Rosjanom i Niemcom i Polakom i Żydom. Liczył się człowiek, a nie narodowość czy sytuacja polityczna.

 

Faktem jest, że w marcu 1947 roku podpisała  umowę o współpracy  z UB,  ale trzeba jednak przeczytać te książkę, aby zrozumieć „dlaczego”.

  

  -Urodziła się we Lwowie w rodzinie o tradycjach patriotycznych.

  -W 1939 r. Sowieci wydali na nią wyrok śmierci

  -W czasie okupacji niemieckiej ukrywała żołnierzy sowieckich

  -W szpitalu pomagała wielu Żydom pielęgnując ich i fałszując ich nazwiska

   - Działała w partyzantce

   - W 1945 r. opiekowała się w Klinice Uniwersyteckiej we Wrocławiu pacjentami niemieckimi.

   -W czerwcu 1946 aresztowana za działalność w AK.

  Siedząc w areszcie UB cały czas myślałam o tym, jak Polak Polakowi może zgotować takie piekło…Szczególny rodzaj śmierci… Nie rozstrzeliwano ich na podwórzu, ale przywiązywano do słupa w piwnicy i tam celowano od nóg po głowę, aby skazany musiał jak najdłużej cierpieć…. Aresztowani uciekali się do prób samobójczych. Rozbijali szyby i zjadali szkło byle tylko skrócić swe cierpienie.”

  - W marcu 1947 w wyniku amnestii wychodzi z więzienia, ale w zamian musi podpisać umowę o współpracy. Tak uzasadnia swą decyzję:

Fakt podpisania przeze mnie jakiegoś papierka przed wyjściem z wiezienia, nie przekreślił moich czystych intencji. Chciałam wyjść z więzienia- to prawda, ale donosić na nikogo nie chciałam, bo bym tego nie potrafiła. Wolałam popełnić samobójstwo niż zgodzić się na sprzeniewierzenie się swemu sumieniu i powołaniu”. I to prawda. Bohaterka tej książki dokonała nieudanej próby samobójczej. Aby nie zaszkodzić drugiemu człowiekowi (miała złożyć fałszywe oświadczenie, że dyrektor fabryki jest wrogiem Polski Ludowej) postanowiła się otruć.

  - W 1993 roku ZREHABILITOWANA

  Przyjemnych wspomnieć w życiu bohaterki jest niewiele. W trakcie masówki zdarzyło się, że przytoczyła słowa J. Piłsudskiego i przypisała je J. Stalinowi „ale jak powiedział nasz wieki towarzysz Stalin, być zwyciężonym i nie ulec- to zwycięstwo. Zwyciężyć i spocząć na laurach- to klęska.” Otrzymałam wielkie brawa. Towarzysze byli zachwyceni…. -Panie dyrektorze to nie były słowa Józefa Stalina, tylko Józefa Piłsudskiego. Popatrzył na mnie najpierw zdziwiony, a potem rozbawiony. -No tak- mruknął po chwili namysłu- ale ten Józef i ten Józef.”

   Wniosek jest dla mnie oczywisty: nie mamy prawa oceniać postępowania drugiego człowieka, jeśli do końca nie znamy jego intencji.

  Jest takie znane powiedzenie – „dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane”. Po przeczytaniu tej książki i w świetle swoich własnych życiowych doświadczeń nie mogę zgodzić się z tym stwierdzeniem.

 
czwartek, 19 marca 2009

Kiedy urodziła się bohaterka tej książki Wietnam był kolonią francuską. Phuong urodziła się w bogatej rodzinie, żyła jak w bajce wśród dostatku. Rodzina cieszyła się szacunkiem, ojciec piastował wysokie stanowisko inspektora szkół, a Phuong doskonale mówiła po francusku. To wszystko było mało.

 W wieku 16 lat, wieku buntu i pod wpływem wuja Hiena dziewczyna podejmuje decyzję o opuszczeniu rodziny po to, by wziąć udział w walce wyzwoleńczej przeciw Francuzom, potem Amerykanom.

Książka ukazuje do jakich poświęceń jest zdolny człowiek w imię idei.  Krótko- roznosiła ulotki, produkowała bomby i pieniądze, 9 lat spędziła w dżungli wśród partyzantów, urodziła troje dzieci, wychowała je w nędzy, ukończyła medycynę. Wydaje się, że to niewiele? To bardzo wiele biorąc pod uwagę w jakich strasznych warunkach przyszło jej żyć.

Nie tylko w czasie okupacji była nieprzeciętną patriotką.  W czasie pokoju także nie zapomniała, że Wietnam to jej ojczyzna. Realizowała filmy na temat kultury i sytuacji Wietnamu, a także stworzyła galerię malarstwa, by propagować malarstwo wietnamskie na świecie.

Książka ukazuje też ile Wietnam na przestrzeni dziejów wycierpiał. Do agresorów należeli między innymi Francuzi, Japończycy, Amerykanie.

A sama bohaterka Phuong to kobieta nietuzinkowa bez dwóch zdań. Kilkanaście zdjęć zmieszczonych w książce sprawia, że czyta się ją jeszcze fajniej, bo dociera do nas, że mamy do czynienia z autentycznymi losami.

sobota, 26 kwietnia 2008

 

 Poznajemy Carmen-spikerkę telewizyjną, która jest maltretowana przez męża i znosi to w ukryciu przez wiele lat. Dość ciekawie zapowiadał się początek książki, choć autorka nie potrafiła wzbudzić we mnie współczucia dla maltretowanej kobiety (i tu już zaświeciło mi się światełko w głowie-czyżbym była niewrażliwa. Potem było już tylko gorzej.

     Przypomniałam sobie o przemyśleniach mojej blogowej koleżanki, która wyszła z założenia, że jeśli książka jest nieciekawa do 50 strony to należy ją odłożyć. Ja tu zetknęłam się przypadkiem odwrotnym. Książka do 100 strony zapowiadała się nieźle, ale im bliżej końca tym było gorzej.

Carmen zabija męża (zresztą przypadkiem) i stara się ukryć zbrodnię. Podejście Carmen i jej przyjaciółki Juliet do zwłok mężczyzny jakoś mnie zniesmaczyły. Książki nie doczytałam do końca.

Są tematy, z których nie potrafię się śmiać nawet mając pełną świadomość, że to tylko fikcja. Swego czasu przeczytałam dobrą książkę „Moje Życie moja wiara" (artyści scen i estrady o sobie). W tej książce chyba M.Daniec, jeśli dobrze pamiętam wyznał, że są tematy, z których nie będzie nigdy żartował na scenie(np. z Kościoła). Ja także uważam, że należy mieć jakąś granicę. Był też wyemitowany dawno program kabaretowy i tam któraś z grup kabaretowych żartowała sobie z wydarzeń w Łodzi z pavulonem. Uważam, że był to skecz bardzo nie na miejscu, niedelikatny w stosunku do osób, które straciły bliskie osoby przez właśnie pielęgniarzy w Łodzi.

Może komuś się wydawać, że odbiegłam od tematu książki, ale dla mnie te rzeczy jakoś się w głowie powiązały.

W sumie nie wiem co to ma być za książka-kryminał, czarna komedia czy coś.

18:28, jolad6 , N
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 17 marca 2008

 

Sięgając po książkę miałam nadzieję, że będzie to powieść historyczna-pomyłka.

  Mamy tu historię ale sięgającą jedynie do drugiej wojny światowej. Ogólnie rzecz biorąc w czasie drugiej wojny światowej dochodzi do kradzieży dzieł sztuki, a po latach osoby biorące udział w przemycie giną w tajemniczych okolicznościach. 

 Czytając tę książkę nasuwały mi się porównania do Kodu Leonarda da Vinci. Mamy w książce morderstwa, mamy wątek rzymski, watykański, mamy fałszywego księdza- płatnego zabójcę, mamy dzieła sztuki. Komu podobał się Kod, to być może i ta pozycja się spodoba? 

 Dla mnie żadna rewelacja.

17:52, jolad6 , N
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2