| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
01. Przeczytane w 2012
02.Przeczytane w 2011
03.Przeczytane w 2010
04.Przeczytane w 2009
05.Przeczytane w 2008
06.Przeczytane w 2007
07.Książki,które się pamięta latami
08.Niedoczytane
09. Nie tylko czytam
10.Zakładki go książek
11 .Kontakt
12. Tu jest kulturalny klimat

Free Hit Counters
Pracoholizm - nie, Akoholizm - nie, Nikotynoholizm -nie, Seksoholizm - nie, Zakupoholizm - nie, Telefonoholizm - nie, KSIĄŻKOHOLIZM - yes, yes, yes !!!

L

wtorek, 02 października 2012

Odkrywamy sekrety Hanny

Do filmu Lektor podejścia robiłam dwa. Widziałam w nim tylko dewiację. Stara baba, konduktorka Hanna sprowadza na manowce młokosa. I tym sposobem nie obejrzałam filmu do końca, chociaż Kate Winslet bardzo lubię.

 Kiedy zobaczyłam Lektora na półce bibliotecznej nie mogłam się jednak oprzeć. I byłam w lekkim szoku, kiedy doczytałam do końca i dowiedziałam się o co tu naprawdę chodzi.

I co? Bardzo ciekawe zakończenia. Książka tajemnicza, intrygująca.

 Można się długo, długo spierać nad tym, czy powinno się kochaną osobę ratować wbrew jej woli. Biorąc pod uwagę wiele aspektów, a chociażby to, że człowiek może przedkładać godność nad śmierć, odpowiedź nigdy nie będzie jednoznaczna.

 

Z okładki:

Piętnastolatek nawiązuje romans ze starszą od siebie kobietą, konduktorką tramwajową - Hanną. Chłopak zaczyna bywać w jej domu i częścią ich miłosnego rytuału staje się wspólne czytanie książek - on zostaje jej lektorem, ona dzięki niemu mniej dotkliwie znosi samotność. Niespodziewanie rozstają się na kilka lat, by ponownie spotkać się na sali sądowej. W trakcie procesu poznajemy mroczną przeszłość Hanny.

czwartek, 31 maja 2012

Bez cienia żalu pożegnałam się z tą książką

Tytuł i okładka sugerują dobrą książkę o niebezpiecznej wyprawie w góry-tak mi podpowiedziała moja wyobraźnia, niestety.

 Tymczasem pierwsza połowa książki to przedstawienie współpracowników Chrisa, którzy tak naprawdę z Chrisem i jego przygodą nie mają nic wspólnego.

 W drugiej połowie książki Chris się waha: podoba mi się Linda, czy może kocham jeszcze Yvonne?

 

Jednym słowem książka poniżej przeciętnej. I męczyłam się z nią tylko po to, aby się dowiedzieć, że kolega Chrisa wraz z żoną Chrisa mieli romans. A przecież to oczywiste-każda kobieta ma romans z kolegą swojego męża-  haha (żartowałam Panowie!)

 

Z okładki:

Wiatr ucichł i w przenikliwej ciszy czuło się narastające napięcie. Chris wiedział już, że jedyne, co mogą teraz zrobić, to jak najszybciej uciekać w dół. Śnieg musiał pękać za ich plecami, na tym stoku, którym mieli podchodzić. Szybko podniósł i spakował folię, po czym wyciągnął linę z plecaka, zarzucił go na ramię i nieznacznym ruchem dłoni włączył małe urządzenie, schowane w zewnętrznej kieszeni kurtki, umożliwiające namierzenie zasypanych przez lawinę ludzi. Ciche piknięcie poinformowało, że inicjacja nadajnika zakończyła się sukcesem. Podszedł do Lindy i najspokojniej jak umiał spojrzał głęboko w szeroko otwarte ze strachu oczy dziewczyny. - Musimy iść dość szybko, ale nie możemy się rozłączyć. Zwiążemy się krótko liną, abyśmy się nie zgubili.

wtorek, 17 stycznia 2012

7obozów, 5 lat

Wiem, że to co teraz napiszę jest okrutne, ale historia Sali Garncarz opisana w "Listach z pudełka" mniej mnie wzruszyła niż historia Anne i jej "Dziennik". Z prostej chyba przyczyny- Sala przeżyła, natomiast Anne nie. Ale przyznać trzeba Sala przetrwała koszmar 7 obozów pracy w ciągu 5 lat. Książka mniej wzruszająca, ale absolutnie warta przeczytania. Poleciła mi ją Enia - bardzo ci kochana dziękuję.

Sala pracowała w obozach pracy będących własnością Organizacji Schmelt. Sala mogła nosić własne ubranie, Sala nie miała wytatuowanego numeru obozowego, Sala mogła otrzymywać paczki i listy. W obozach Sali nie było komór gazowych.

Przyznam, że dopiero za sprawą tej książki dowiedziałam się o istnieniu Organizacji Schmelt. Powstała dzięki współdziałaniu nazistowskej biurokracji, żydowskich przywódców i niemieckich biznesmenów. Celem tej organizacji było tworzenie obozów pracy na teranie Górnego Śląska, a głównym organizatorem był Albrecht Schmelt.

Dziennik Anny pozbawiony był jakichkolwiek komentarzy, natomiast książka Listy z pudełka zawiera nie tylko listy, które Sala otrzymała od bliskich w czasie wojny, ale i komentarze autorki książki (książkę napisała córka Sali) na temat wydarzeń na świecie, warunków panujących w środowisku żydowskim, nastrojów, zwyczajów. Najpierw mi to przeszkadzało, ponieważ wychodziłam z założenia, że książka traci na swej wiarygodności. Jednak po kilkudziesięciu stronach przekonałam się do tych komentarzy. Są dopełnieniem listów.

Sali udało się zachować ponad 350 listów, sporo, biorąc pod uwagę częste zmiany pobytu i rewizje. Myślę, że te listy pomagały jej przetrwać.

Po pięciu latach tułaczki Sala nie tak łatwo znalazła swoje miejsce na ziemi. Sosnowiec, Praga, Anschbach, Nowy Jork. Przypomniało mi to tułaczkę bohaterki  (Marty) innej książki, którą kiedyś czytałam.

piątek, 20 maja 2011

Order Legii Honorowej na kobiecej piersi wygląda bardziej…

 

Panna z bogatego domu- to fakt

panna obyta w wielkim świecie - to fakt,

ale to także:

panna umiejąca dostosować się do każdych warunków,

panna uparcie dążąca do celu.

 

A „przy okazji” … na jej piersi umieszczono order Legii Honorowej.

    

To po prostu La Miss, Miss Travers, panna z bogatego angielskiego domu, kobieta służąca w Legii Cudzoziemskiej. Jakie to proste, nieskomplikowane, niewykluczające się- haha. Miss Travers to kobieta umiejąca osiągać założone cele i spełniać swoje marzenia.

Marzył jej się u boku silny, stanowczy mężczyzna- cel osiągnięty.

Marzyło jej się stanowisko kierowcy w wojsku- cel osiągnięty.

Marzyło jej się wstąpienie do Legii Cudzoziemskiej- cel osiągnięty.

Marzyła jej się wielka przygoda- cel osiągnięty.

La Miss to dla kobiet wzór do naśladowania, no może nie we wszystkim. Nie akceptuję szukania sobie kochanków wśród cudzych mężów.

Czego nie zazdroszczę Miss Travers? Braku wody na pustyni, niesamowitego upału, zdezelowanego samochodu, który miała pod opieką oraz pól minowych, przez które musiała przejechać.

Czego troszeczkę zazdroszczę Miss Travers? U boku kochanka generała mogła zamieszkać  w wilii (nie zazdroszczę kochanka, ale wilii- haha), mieć służącego i jadać wyszukane potrawy, kupować antyki na wschodnich bazarach.  Zazdroszczę jej odwagi i uporu w dążeniu do celu.

     I naprawdę Mickiewicz nigdy nie napisałby o niej „puchu marny”.

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~

Z okładki:

 Losy jedynej kobiety, która służyła w Legii Cudzoziemskiej, awansując do stopnia oficerskiego. Angielka Susan Travers spędziła dzieciństwo w luksusie. Potem przeżyła młodzieńczy bunt przeciw ustalonemu porządkowi społecznemu. Po wybuchu II wojny światowej postanowiła wstąpić do oddziałów Wolnych Francuzów. Wzięła udział m.in.w kampanii w Afryce. Uczestniczyła w słynnym przedarciu się z Bir Hakeim, dokonując dzielnych i bohaterskich czynów, za które otrzymała najwyższe odznaczenia i medale. Po wojnie pozostała w żołnierskich szeregach

niedziela, 09 maja 2010

Był naszym ojcem, był naszą matką, był naszą jedyną wiarą. Nigdy nas nie zawiódł.

 

Tak wyraziła się o Oskarze jedna z ocalonych Żydówek. Czy można piękniej ocenić drugiego człowieka?

Wielki, magiczny, wybawca, wszechwładny, anioł ocalenia, fenomen we mgle, przebojowy, pomysłowy, współczujący, doskonały negocjator, człowiek przedsiębiorczy, ale nie bezwzględny, idt., itd.

ale …

nie był ideałem, miał wiele wad: rozrzutny, kobieciarz, nie stroniący od alkoholu itd., itd. Ale cóż znaczą te wady w obliczu uratowania ponad 1100 istnień ludzkich. Ponad 1100 osób zostało dzięki Oskarowi  wyrwanych nieuchronnej śmierci czekającej w koncentracyjnym obozie płaszowskim i przewiezionych do fabryki w Brinnlitz w Czechach.

Za co ja podziwiam Oskara Schindlera? Przede wszystkim za tupet, tupet, tupet. Realizuje swoje cele bez względu na grożące niebezpieczeństwo. Pomimo kilkukrotnych aresztowań nie ustaje, nie poddaje się.

Po przeczytaniu „Listy Schindlera” następnym moim posunięciem było obejrzenie filmu o tym samym tytule. Wprawdzie film ten obejrzałam kiedyś, ale było to tak dawno, że muszę uznać, iż film ten wczoraj obejrzałam po raz pierwszy. I zachowanie takiej kolejności to był bardzo dobry pomysł dlatego, że wiele scen w filmie, zachowań bohaterów mogłam sobie  uzupełnić wiedzą z książki (np. scena w filmie: Schindler zajmuje mieszkanie w Krakowie. Ale dopiero z książki wynika, że on za to mieszkanie zapłacił, nie "żerował" na Żydach).

Przeszkadzał mi trochę czarno-biały obraz. Myślę, że przeszkadza to widzowi w dostrzeżeniu wielu szczegółów, ale to tylko moje zdanie. Przyznaję, że od pierwszych minut nurtowało mnie jak sobie S.Spielberg poradzi w przedstawieniu sceny z dziewczynką w czerwonym płaszczyku podczas likwidacji  getta.  I Spielberg według mnie zrobił to zaskakująco i rewelacyjnie. Czerwony płaszczyk to jedyny kolor w czarno-białym obrazie (ach nie, przepraszam, jest jeszcze scena końcowa po zakończeniu wojny przedstawiona w kolorze). Odniosłam wrażenie, że właśnie dla tej dziewczynki, dla tego płaszczyka został zrealizowany czarno-biały film.

Przecież książkę przeczytałam kilka dni wcześniej, doskonale wiedziałam jak się potoczą losy Schindlera i jego Żydów, a mimo to podczas oglądania filmu łzy płynęły mi po twarzy. Jest to dla mnie ewidentna oznaka fenomenalnej jakości filmu. Podziwiam Spielberga za to, że udało mu się w kilkusekundowych ujęciach przedstawiać to, co autorowi książki zajęło kilka, kilkanaście stron.

 Istnieje książka pod tytułem „Prawdziwa historia Listy Schindlera” napisana przez jednego z Żydów Schindlera- Mieczysława Pempera. Nie czytałam tej książki, nie wiem co zawiera, ale myślę że stanowiłaby jeszcze pełniejsze dopełnienie znajomości losów Żydów Oskara Schindlera.

Jeśli człowiek jest tyle wart ile może dać z siebie drugiemu człowiekowi, to ile jest wart Oskar Schindler? Dawał chleb, bezpieczeństwo, dawał nadzieję, dawał życie.

 
1 , 2