| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
01. Przeczytane w 2012
02.Przeczytane w 2011
03.Przeczytane w 2010
04.Przeczytane w 2009
05.Przeczytane w 2008
06.Przeczytane w 2007
07.Książki,które się pamięta latami
08.Niedoczytane
09. Nie tylko czytam
10.Zakładki go książek
11 .Kontakt
12. Tu jest kulturalny klimat

Free Hit Counters
Pracoholizm - nie, Akoholizm - nie, Nikotynoholizm -nie, Seksoholizm - nie, Zakupoholizm - nie, Telefonoholizm - nie, KSIĄŻKOHOLIZM - yes, yes, yes !!!

K

piątek, 30 listopada 2012

Rzym, rok 1527

Piękna i bestia

I mam całkiem mieszane uczucia.

Z jednej strony szczegółowy, plastyczny obraz Wenecji: architektura, obyczaje, realia ówczesnej bogatej Wenecji. Obrazowe opisy Wenecji sprawiły, że poczułam się jakbym tam była. Płynęłam kanałami z kurtyzaną Fiammettą Bianchini i karłem Bucinem. Tonęłam z Bucinem w kanale, przemykałam razem nim wąskimi uliczkami Wenecji. Poznałam tajniki zawodu kurtyzany- bezcenne. Mnie się pewnie te nauki na wiele już nie zdadzą, ale młode dziewczyny niechaj czerpią wiedzę z niniejszej lektury haha.

 Poza tym niezrównana postać karła mającego dystans do siebie, poczucie humoru, inteligencję. W zdeformowanym ciele wielki umysł rzekłabym. Uwagi Bucina są nie do podrobienia. I czynią go wyjątkowym. Ale przecież nie po raz pierwszy w dziejach literatury w zdeformowane ciało karła włożono nieprzeciętny umysł. Profesjonalizm, spostrzegawczość i lojalność wobec swej pani- to cały Bucino.

 Z drugiej strony w samym środku powieści powiało nudą. Początkowo warto biegnąca akcja zwolniła znacznie tempo. To z kolei zostało niejako zrekompensowane przez zaskakujące zakończenie.

 

Z okładki:

Fiammetta Bianchini jest najpiękniejszą i najbardziej pożądaną kurtyzaną w Rzymie. Jej niesamowite zielone oczy są zniewalające, a o bujnych włosach krążą opowieści: gdy jest naga, mogą ponoć ją całą okryć. Uroda i biegłość w sztuce miłości zapewniają jej sławę i dostatnie życie. Jednak, gdy w 1527 roku Rzym zostaje splądrowany przez hiszpańsko-niemieckie wojska, piękna kurtyzana traci niemal wszystko. Pozbawiona majątku i oszpecona Fiametta ucieka do tętniącej życiem, pełnej przepychu Wenecji. Czy mając do pomocy jedynie wiernego sługę karła Bucina i tajemniczą znachorkę, odzyska dawną urodę i świetność i rzuci miasto na kolana?

wtorek, 23 października 2012

Rok 1791, Frankfurt

Kupiecka baronowa to część trzecia trylogii I.Thorn, po której zbyt wiele sobie obiecywałam. Ta powieść zdecydowanie odstaje od części pierwszej, na minus oczywiście.

Główna bohaterka Theda to żona Theodora Geisenheimera, potomka Bertrama. Samego Theodora już nie poznajemy, ponieważ zmarł, poznajemy go jedynie ze wspomnień żony i dzieci.

O ile w drugiej części (Córka drukarza) bohaterki namiętnie poszukiwały miłości, o tyle w tej trzeciej części główna bohaterka, Theda wzbrania się przed miłością. Jej jedynym celem jest utrzymać dobrze prosperujący dom kupiecki. A poza tym ma troje dzieci, które nieźle dają jej popalić. Cieszę się, że jednak w ostatecznym rozrachunku Theda nie zawiodła się na swoich dzieciach, bo tak to się na początku zapowiadało.

Generalnie książka nie jest dla mnie nadzwyczajna- dziś przeczytasz, jutro zapomnisz. Czytadełko.

 

Z okładki:

III tom sagi o wielopokoleniowej frankfurckiej rodzinie kupieckiej. Jest rok 1792. Francuskie oddziały rewolucjonistów stoją pod bramami Frankfurtu. Z powodu niedawnej śmierci męża, Theda Geisenheimer musi stanąć na czele rodzinnego domu kupieckiego i zadbać o dorastające dzieci: Jago, lekkomyślnego poetę; zaślepionego ideami rewolucji Stefana i Friederike, która przeżywa swoją pierwszą miłość. Przedsiębiorcza, zaradna i twardo stąpająca po ziemi Theda nie pozwala sobie na chwile słabości. Jednak pojawienie się w jej życiu Eckeharda von Hohensteina rozpaliło w niej płomień dawnej miłości. Czy jej złamane niegdyś serce będzie potrafiło na nowo pokochać?

wtorek, 24 lipca 2012

Korona za wszelką cenę, a cena jest wysoka… życie

  I tak już pewnie na długo pozostanie, że ilekroć przeczytam coś o czasach Henryka VIII, to będę to coś porównywać do filmu Dynastia Tudorów.

  I dlatego właśnie Anna Boleyn w Kochanicach królach ma dla mnie twarz aktorki Natalie Dormer grającej w Dynastii Tudorów. W filmie uroda odtwórczyni Anny Boleyn drażniła mnie, a charakterek sprawił, że nie polubiłam jej ani trochę. Przeczytana powieść tylko pogłębiła moją niechęć do Anny Boleyn.  To kobieta zła, wyrachowana, bez skrupułów, zachłanna. I aż dziw bierze, że wydała na świat tak inteligentne i mądre dziewczę, które zostało królową Elżbietą I. Chociaż  trzeba przyznać, że sama Anna Boleyn była także piekielnie inteligentna.

Porównując Dynastię Tudorów i film Kochanice króla uważam, że Natalie Dormer w porównaniu z Natalie Portman zagrała rolę Anny Boleyn bardziej sugestywnie, bardziej przekonująco. Właśnie dlatego, że wzbudziła we mnie tak skrajne emocje, uważam że zgrała swoją rolę o wiele lepiej niż Natalie Portman w filmie Kochanice króla. Natalie Portman była do swojej roli za delikatna, mało drapieżna.

Wieczna księżniczka" spodobała mi się bardzo, ponieważ mnie zaskoczyła. Natomiast "Kochanice króla" podobały mi się troszkę mniej. Kochanice króla właściwie niczym mnie nie zaskoczyły. Wydobyły jedynie z cienia jedną z wielu kochanek Henryka VIII i zarazem siostrę tej złej, zachłannej Anny Boleyn- mowa tu o Marii Boleyn- wrażliwej i delikatnej dziewczynie.

Anna Boleyn

 

 źródło:http://pl.wikipedia.org

 

Natalie Portman w roli Anny Boleyn

żródło:http://film.interia.pl

 

Natalie Dormer w roli Anny Boleyn

źródło:

 

Lubicie zagadki? Zagadka dla was.

 Mistrz małodobry- jakiej profesji dotyczy?

 

 

Mój prywatny ranking dotychczas przeczytanych książek P.Gregory:

 

1.Wieczna księżniczka

 2. Kochanice króla

 3.Kochanek dziewicy

 3.Ziemskie radości

 

 

Z okładki:

Książka ukazała się w 26 krajach, a w samych Stanach Zjednoczonych sprzedano ponad milion egzemplarzy. Znakomita, dwukrotnie już sfilmowana powieść Philippy Gregory opowiada o dwóch siostrach Boleyn, Annie i Marii, rywalizujących o względy króla Henryka VIII. Obie były gotowe na wszystko, aby zdobyć jego serce, a swym orężem uczyniły niegodziwość, intrygę i zdradę. Maria Boleyn wpadła w oko Henrykowi VIII, ledwie zjawiła się na dworze jako czternastolatka. Miłość wszakże trwała krótko - zauroczenie dziewczyny minęło, kiedy odkryła, że przez cały czas była tylko pionkiem w rozgrywce prowadzonej przez jej rodzinę. Co gorsza, król znudził się nią wkrótce i oszalał na punkcie Anny Boleyn. Krewni przykazali Marii poinstruować ukochaną i zarazem znienawidzoną siostrę, jak ma wkraść się w łaski monarchy. Marii nie pozostało nic innego, jak być świadkiem tryumfu swej siostry, która nie zawahała się przed niczym, wyciągając ręce po koronę i spełniając ambicje swoje i swojej rodziny. Od tej pory Maria była tą drugą? Barwny i sugestywny obraz życia, ludzkich dramatów i namiętności, dworskich intryg i kulisów wielkiej polityki na dworze najsłynniejszego króla Anglii.

 

środa, 18 lipca 2012

Z wyboru japoński szpieg

Klejnot Wschodu  to pseudonim  Yoshiko Kawashima – postaci autentycznie żyjącej w latach 1907-1948.

  Yoshiko z urodzenia Chinka, mandżurska księżniczka, krewna ostatniego cesarza Vhin.  Z wyboru japoński szpieg.

 Bezwzględna, ale bezwzględności nauczyło ją życie. Już w dzieciństwie oddana prze swoich rodziców do innej rodziny. Pierwsza miłość przyniosła jej tylko ból, a utraciła dziewictwo  z przybranym dziadkiem, starcem. Twardą ręką wychowywała ją przybrana matka- wszystko to miało wpływ na to kim Yoshiko się stała- wyrachowaną i twardą. Poza tym wpadła w sidła luksusu  i kultu piękna. Takimi faktami nakarmimy się czytając książkę. Książka ukazuje burzliwe i tragiczne losy Yosiko.

 Biografia Yoshiko Kawashima pod linkiem Wikipedii potwierdza, że życie Yosiko było AUTENTYCZNIE dość skomplikowane. Żyła krótko, burzliwie, a skończyła marnie, rozstrzelana w Chinach za szpiegostwo na rzecz Japonii, która się delikatnie mówiąc na nią wypięła.

 

źródło:http://pl.wikipedia.org/wiki/Yoshiko_Kawashima

 

Z okładki:

Urzekająco zmysłowa, oparta na prawdziwych wydarzeniach opowieść o burzliwych losach Yoshiko Kawashimy, chińskiej księżniczki, zwanej też Klejnotem Wschodu - kobiety na tyle odważnej, upartej i ciekawej świata, by wyjść poza ramy obyczajów własnej epoki, uczynić swe życie ekscytującą przygodą i zostać... bezlitosnym japońskim szpiegiem. A wszystko w egzotycznej scenerii Chin, Japonii i Mongolii pierwszej połowy XX wieku.

Pekin, rok 1914. Ośmioletnia Klejnot Wschodu, córka ostatniej konkubiny księcia Su, zerkając zza rzeźbionego parawanu podgląda ojca, który kocha się z młodą służącą o obandażowanych stopach. To początek burzliwej historii Klejnotu Wschodu.

Dziewczyna zostaje wykluczona ze swej chińskiej rodziny i odesłana do dalekich krewnych w Tokio, gdzie dorasta pod japońskim imieniem Yoshiko Kawashima. To właśnie w Japonii rozwija się w niej odwaga, utrwala rozbudzona ciekawość świata, rodzi fascynacja nowoczesnością i swobodą seksualną. W wieku 19 lat Yoshiko zostaje żoną mongolskiego księcia, ale jest już wystarczająco silna, by nie podporządkować się nikomu - na pewno nie mężczyźnie. Ucieka z ponurej, mroźnej Mongolii do Tokio, gdzie oddaje się przypadkowym zmysłowym przygodom, wykorzystując swą seksualność w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Potem trafia do oszałamiającego rytmem życia Szanghaju, by nasycić wreszcie głód nowych doznań jako szpieg pracujący dla Japończyków.

Klejnot Wschodu to barwna opowieść o odkrywaniu samego siebie i sile erotycznego uroku, opowieść o buncie kobiety przeciw zasadom społecznym ograniczającym jej wolność, o walce o to, by przynależeć - do kraju, który najwyraźniej nie chce przygarnąć, oraz do innego człowieka, z którym można dzielić życie.

środa, 07 marca 2012

Allen zlekceważył Josepha R.

Jest wiele powodów, dla których należy przeczytać tę w pewnym obszarze nieaktualną już książkę.

Po pierwsze książka może czytelnika rozbawić. Można się uśmiechnąć czytając przewidywania dziennikarza, specjalisty od Watykanu, które … oczywiście się nie sprawdziły odnośnie wyboru następcy Jana Pawła II. 

 Autor sporządził własną listę potencjalnych kandydatów na papieża i oczywiście ówczesny kardynał Ratzinger nie znalazł się na tej liście Allena (lista zawierała 20 osób). Z perspektywy czasu, kiedy już wiemy jak potoczyły się wydarzenia i wiemy kto został następcą Jana Pawła II, na rozważania autora patrzę z przymrużeniem oka. Argumentacja na rzecz wybranych kandydatów na papieża, a zepchnięcie na margines osoby kardynała Josepha Ratzingera i nie wzięcie go pod uwagę jako kandydata na papieża dziś wywołuje uśmiech na twarzy. Dziś wiemy, że wszelkie kalkulacje autora tej książki wzięły w łeb.

 Autor książki nie szczędzi słów krytyki pod adresem wielu znawców tematyki konklawe, a tu się okazuje, że tak samo autor tej książki mimo rozległej wiedzy, znajomości tematu większej od przeciętnego śmiertelnika, nie był w stanie przewidzieć, że kardynał Ratzinger zostanie papieżem. Allenowi brakło pokory.

 Drugim powodem, dla którego należy przeczytać tę książkę, to możliwość poznania jak przebiega konklawe. Dowiedzieć się np. można jak to ten Duch święty wpływa na decyzję kardynałów. A oprócz tego mnóstwo, mnóstwo ciekawych informacji.

 „Tradycja przybierania papieskich imion sięga roku 533, gdy Biskupem Rzymskim został kapłan o imieniu Merkury. Ponieważ było to imię pogańskiego boga, przyjął imię Jana II. Od tej pory papieże noszą przybrane imiona.”

 „Najdłuższe konklawe w trwało prawie 3 lata. Pod koniec mieszkańcy Viterbo tak się zniecierpliwili, że rozebrali dach budynku, w którym o chlebie i wodzie zamknięto kardynałów”

 Trzecim powodem, dla którego należy przeczytać tę książkę, to możliwość poznania wielu, wielu problemów z jakimi borykał się , boryka się i w przyszłości będzie borykał się kościół –niech wspomnę tylko księży, którzy się żenią, opróżniają kościelne kasy i ujawniają tajemnice spowiedzi czy problem ekumenizmu, czy wreszcie miejsca kobiety w kościele.

 Na końcu książki znajduje się słowniczek, bardzo pomocy dla czytelnika, katolika analfabety, za którego się uważam.

 

Conclave- z łac. „pod kluczem”

Tagi: wiara
22:29, jolad6 , K
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4