| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
01. Przeczytane w 2012
02.Przeczytane w 2011
03.Przeczytane w 2010
04.Przeczytane w 2009
05.Przeczytane w 2008
06.Przeczytane w 2007
07.Książki,które się pamięta latami
08.Niedoczytane
09. Nie tylko czytam
10.Zakładki go książek
11 .Kontakt
12. Tu jest kulturalny klimat

Free Hit Counters
Pracoholizm - nie, Akoholizm - nie, Nikotynoholizm -nie, Seksoholizm - nie, Zakupoholizm - nie, Telefonoholizm - nie, KSIĄŻKOHOLIZM - yes, yes, yes !!!

D

wtorek, 14 sierpnia 2012

Trakt kołymski, zapiski kołymskie

Nie wstrząsnęła mną ta książka nadmiernie- i nic na to nie poradzę. I ja i czytelnik, który miał tę samą książkę w ręku przede mną twierdzimy zgodnie, że jest to książka mocno przereklamowana.

Ale naprowadziła mnie na inną lekturę, być może wartą przeczytania „Opowiadania kołymskie”- Szałamowa.

 Przewędrował Hugo-Bader Trakt Kołymski w 36 dni, pokonał na różne sposoby trasę z Magadanu do Jakucka liczącą 2025km. Wyruszył, a więc i ja z nim wyruszyłam z placu Komsomolskiego od zerowego kilometra. I co?   Hm. Nie była to podróż moich marzeń haha.

 J. Hugo-Bader przemierza Trakt Kołymski, przy okazji przeprowadza wywiady z tubylcami, pije z nimi gorzałę i próbuje zebrać jak najwięcej informacji o przeszłości i teraźniejszości na tych nieprzyjaznych dla człowieka terenach, a jednak bardzo bogatych w złoto. Poprzez wywiady z tubylcami, ich wspomnienia dowiadujemy się skąd ci ludzie się tam wzięli, w jakich warunkach żyją, jakie mają źródło utrzymania, skąd biorą wodę do picia itd. Wydaje się wam, że tam wody pod dostatkiem? Ja też tak myślałam. A tu proszę sobie wykopać studnię w wiecznej zmarzlinie.

 Największe wrażenie wywarły na mnie wspomnienia niejakiego Władimira, który opowiada o tym jak prze kombajny do płukania złota przepuszczali wsio, nawet zwłoki ludzkie, a były dość dobrze zakonserwowane w wiecznej zmarzlinie. Świętości nie ma, kiedy w grę wchodzi kasa, złoto.

 

Kołyma, Kołyma, Kołyma….

Kołyma– rzeka w azjatyckiej części Rosji, w obwodzie magadańskim i Jakucji; długość 2129 km,

Kołyma – nieformalne określenie największej grupy obozów pracy przymusowej na północnym wschodzie ZSRR (obwód magadański).

 

Trakt kołymski, Trasa kołymska

 Poniżej moja mapa Kołyma- Jakuck. Na pewno nie pokrywa się z faktyczna trasą autora, jest to tylko mapa pomocnicza dla takich ignorantów jak ja haha.

 

Przyznaję z bólem serca, że nie czytałam "Białej gorączki" tego autora. Ta książka jest przede mną. Może będzie to bardziej owocne spotkanie z panem Baderem.

 

Z okładki:

 Jadę na Kołymę, żeby zobaczyć, jak się żyje w takim miejscu, na takim cmentarzu. Najdłuższym. Można się tu kochać, śmiać, krzyczeć z radości? A jak tu się płacze, płodzi i wychowuje dzieci, zarabia, pije wódkę, umiera? O tym chcę pisać. I o tym, co tu jedzą, jak płuczą złoto, pieką chleb, modlą się, leczą, marzą, walczą, tłuką po mordach...
Gdy ląduję, w aeroporcie pod Magadanem czytam wielki napis:
WITAJCIE NA KOŁYMIE - W ZŁOTYM SERCU ROSJI".
Jacek Hugo-Bader

wtorek, 07 sierpnia 2012

Phillippa Gregory w nowej odsłonie

To nie jest kolejna książka historyczna, ale akcja toczy się tu i teraz, dotykająca problemów współczesnych małżeństw.

 Zaskoczyło mnie to, jak dobrze P.Gregory,  guru, specjalistka od książek historycznych poradziła sobie w przedstawieniu współczesnej rzeczywistości.

Książkę tę gorąco polecam. Trudno się od niej oderwać, się dzieje. Od pierwszych stron daje się wyczuć, że małżeństwo Ruth zmierza ku katastrofie. Ona zbyt uległa, miękka, a mąż maminsynek. Chce mieć dziecko, ale nie dorósł do tego, aby zostać ojcem. Ale ten rąbek fabuły to tylko wierzchołek góry lodowej haha. Cieszyło mnie, że Ruth znajdowała co rusz jakieś wyjście z sytuacji zdawałoby się bez wyjścia. Jej spokój, chęć pójścia na kompromis i chęć ratowania małżeństwa bardzo mnie wzruszyła.

 Byłam zaskoczona zakończeniem tej książki, co zresztą mnie ucieszyło. Znów mnie P.Gregory totalnie zaskoczyła, dlatego ta książka tak mi się spodobała. Taką P.Gregory uwielbiam- zaskakującą.

 Panuje teraz taka moda, że zamiast kwiatów daruje się młodej parze winka, maskotki czy książki. Moim zdaniem „Dom cudzych marzeń” to prezent -książka idealna dla młodego małżeństwa. Nie chodzi o to, by za sprawą książki młoda para uprzedziła się do teściów (co to to nie, sama kiedyś będę teściową haha), ale chodzi o to, że ta książka przyczynić się może do zbudowania zdrowych relacji między małżonkami opartych na partnerstwie i przyczynić się może do zbudowania zdrowych relacji między młodym małżeństwem, a teściami opartych na szacunku i wyrozumiałości.

 

 

Mój prywatny skorygowany ranking dotychczas przeczytanych książek P.Gregory:  

Z okładki:

 Ruth, poślubiając ukochanego syna Elizabeth, mąci spokój panujący w tej wzorcowej rodzinie. Synowa nie spełnia oczekiwań teściowej. Konflikty i niedomówienia narastają. Pod płaszczykiem wygodnych konwenansów współczesnej Anglii rozgrywają się prawdziwe ludzkie dramaty. Wyobcowanie, oszustwo oraz zdrada wypełniają przestrzeń między dwiema kobietami i ich światami. Ruth, próbując zdefiniować swoją tożsamość, odkrywa niepokojące pragnienia i obawy...

sobota, 04 sierpnia 2012

Dwie królowe, ale trzy bohaterki 

Czyli rzecz o czwartej (Anna Kliwijska) i piątej żonie (Katarzyna Howard) Henryka VIII oraz szwagierce Anny Boleyn (Jane Boleyn)

Każda z bohaterek snuje opowieść o sobie, o swoich marzeniach, przeżyciach, potrzebach. Każda snuje ze swojej perspektywy opowieść o Henryku VIII, bo to on jest pępkiem świata! i los każdej z kobiet zależy od humoru Henryka! I te opowieści przeplatają się ze sobą w króciutkich rozdziałach.  Ciekawa konstrukcja książki- krótkie rozdziały, to właśnie lubię, bo troszkę łatwiej odłożyć książkę i pójść spać haha.

 Nie dajcie się zwieść- króciutkie rozdziały, ale książka to tomiszcze 544 strony. Jest się czym podelektować.

 P.Gregory w Dwóch królowych na dobre odarła z majestatu, po mojemu „odmajestaczyła” Henryka VIII. To już nie jest młody, kwitnący król, zakochany żonkoś z Wiecznej Książniczki. To już nie jest playboy i dobrze wysportowany mężczyzna z Kochanic króla. Henryk VIII w Dwóch królowych to już staruszek śmierdzący od stale ropiejącej rany i pierdzący na prawo i lewo. Mało tego- to już impotent, a czymś by należało jeszcze jednego dziedzica spłodzić.

 A teraz o naszych trzech bohaterkach słów kilka: 

Anna Kliwijska- czwarta żona Henryka VIII. Wyważona, pragnąca się dostosować, ale nie pragnąca władzy. Ona jedynie pragnie wydostać się spod opieki brata i wie, że nie ma powrotu do ojczyzny. Po odtrąceniu jej przez Henryka wydaje się, że albo Henryk utnie jej głowę (bo jest słynny z okrucieństwa wobec swoich żon)  albo… wróci do ojczyzny pod skrzydła brata- tyrana- a to prawie równa się śmierci.

Dobrze, że wiedziałam jak potoczą się losy Anny, przynajmniej nie obgryzałam paznokci z nerwów haha. Czytelnik, który nie zna losów Anny Kliwijskiej, czyta pewnie książkę z jeszcze większym zainteresowaniem.

Anna jest skromna, zahukana, bo całe życie była zdominowana przez brata. Ale na dworze angielskim jej ubiór i zachowanie oceniane są bardzo negatywnie. A mimo wszystko według mnie została łagodnie potraktowana i przez Gregory i w serialu Dynastia Tudorów. I w książce i w filmie wzbudzała moją sympatię.

Anna Kliwijska:

źródło: www.wikipedia.pl

Jane- to szwagierka Anny Boleyn, którą przez całą powieść dręczy sumienie. Anna Boleyn i mąż Jane, Jerzy zostali zgładzeni. A Jane żyje!. Ale to życie ma swoją cenę. Nie ma łatwej funkcji na dworze angielskim. A jak namieszała na angielskim dworze możecie się od razu dowiedzieć klikając link. Jane jest łącznikiem pomiędzy Anną Kliwijską, a Katarzyną Howard. Może zaszkodzić i jednej i drugiej, bo dużo widzi, dużo wie.

Jane Boleyn:

źródło:www. wikipedia.pl

 

 Katarzyna Howard- piąta żona Henryka VIII. Młodziutkie dziewczątko, a przez innych nazwana już ladacznicą. Doświadczona wprawdzie w miłosnych igraszkach, ale całkiem zielona jeśli chodzi o dworskie intrygi. Kocha to co prawie każda kobieta: suknie i klejnoty. To wszystko kosztuje, starzejący się król Henryk jest hojny, ale nie ma nic za darmo…Jane ma do pokochania prawie... 140 kg, z pespektywy swojego wieku już starca.

Katarzyna Howard:

źródło:www.wikipedia.pl

Ta książka jest łatwa do przetrawienia, bo nie ma w niej namnożenia mnóstwa postaci historycznych, jak to miało miejsce np. w Białej królowej. To informacja dla tych czytelników, którzy rozpoczynają dopiero swoją przygodę z książkami P.Gregory i mogą się przez przypadek zrazić do jej książek.

 

 

Mój prywatny skorygowany ranking dotychczas przeczytanych książek P.Gregory: 

Dopiero teraz mnie oświeciło, że zapomniałam całkowicie o "Czarownicy", którą przeczytałam  przecież jako pierwszą książkę Gregory, a nie umieścilam jej do tej pory w rankingu- nagana dla Jolci. W rankingu ląduje nisko. 

"Dwie królowe" lądują wysoko, wysoko

1.Wieczna księżniczka

2.Czerwona królowa ex aequo 3.Dwie królowe

4. Kochanice króla ex aequo 5.Kochanek dziewicy

6. Biała królowa

7.Ziemskie radości

8. Dziecko szczęścia  ex aequo 9.Czarownica

 

 

Z okładki:


Jest rok 1539 i dwór Henryka VIII coraz częściej drży przed zmiennymi nastrojami starzejącego się, schorowanego króla. Mając tylko jednego syna, Henryk VIII musi znaleźć nową żonę – korona Anglii przypada Annie Kliwijskiej. Nowa królowa ma ważne powody, by poślubić mężczyznę w wieku własnego ojca i przenieść się do kraju, którego język i zwyczaje są jej zupełnie obce. Mimo, że nowe otoczenie ją olśniewa, powoli zaczyna czuć, jak pętla niebezpieczeństwa zacieśnia się wokół jej szyi.

piątek, 03 sierpnia 2012

O Julii co nie miała wad

Gdybym moją przygodę z książkami P.Gregory rozpoczęła od tej książki to na pewno byłoby to pierwsze i ostatnie spotkanie z ta pisarką. Na szczęście dla mnie wcześniej trafiłam na lepsze jej książki.

Moim zdaniem to najsłabsza książka Gregory spośród tych, które przeczytałam i w tym momencie nie mam zamiaru robić podejścia do części pierwszej i trzeciej o sadze Lacey’ów. Ano właśnie trylogia składa się z trzech książek:

Dziedzictwo- I tom sagi

Dziecko szczęścia- II tom

Meridon-III tom

 Wiem, wiem nie zaczęłam od początku, ale nie po drodze mi było z tą naiwną Julią. Zraziła mnie skutecznie do części pierwszej i trzeciej. Naiwnością bohaterka skutecznie zabiła mą chęć przeczytania części pierwszej i trzeciej. I zauważyłam, że nie tylko mnie ta trylogia nie spasowała, bo bez problemu jest dostępna w mojej bibliotece, podczas gdy na inne książki Gregory trzeba czekać w kolejce.

 Naiwne bohaterki książek zawsze doprowadzają mnie do szału, a Julia to właśnie jedna z nich. Tak była urocza, wyrozumiała i bez skazy, że aż miałam tego dość. Po za tym drażniło mnie ciągłe odwoływanie się do nieżyjącej już ciotki Julii, Beatrice Lacey. Dla mnie było to stanowczo nadużycie, przeładowanie, niepotrzebne, aż w takim stopniu, nuży czytelnika.

 Wiele, wiele mi się w tej książce nie podobało, sama główna bohaterka irytowała, jednak miłość, przywiązanie do ziemi to temat, na który zawsze jestem wrażliwa.  I co by nie powiedzieć o tej naiwnej Julii, to trzeba przyznać, że poprzez przywiązanie do ziemi wzbudziła mój szacunek.

 

Mój prywatny skorygowany ranking dotychczas przeczytanych książek P.Gregory:

Nie mam wątpliwości gdzie wyląduje „Dziecko szczęścia”

 

Z okładki:

Kontynuacja dziejów rodu Leceyów. Majątek Wideacre popadł w ruinę, zaś okoliczni wieśniacy żyją w ubóstwie. Dla występnej Beatrice, której losy opisuje Dziedzictwo, miłość do ziemi okazała się siłą i zgubą. Oto wkracza w życie następne pokolenie. Dzięki niezwykłym talentom Julii Lacey, współdziedziczki majątku, posiadłość zaczyna odzyskiwać dawny blask. Jaką rolę los wyznaczy jej kuzynowi Richardowi?

wtorek, 08 maja 2012

Próżno szukać pięciu sprawiedliwych

 Z KSIĘGI RODZAJU: Rdz  18, 20-32  

 Bóg rzekł do Abrahama: «Skarga na Sodomę i Gomorę głośno się rozlega, bo występki ich mieszkańców są bardzo ciężkie. Chcę więc iść i zobaczyć, czy postępują tak, jak głosi oskarżenie, które do Mnie doszło, czy też nie; dowiem się». Wtedy to dwaj mężowie odeszli w stronę Sodomy, a Abraham stał dalej przed Panem. Zbliżywszy się do Niego, Abraham rzekł: «Czy zamierzasz wygubić sprawiedliwych wespół z bezbożnymi? Może w tym mieście jest pięćdziesięciu sprawiedliwych; czy także zniszczysz to miasto i nie przebaczysz mu dla owych pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy w nim mieszkają? O, nie dopuść do tego, aby zginęli sprawiedliwi z bezbożnymi, aby stało się sprawiedliwemu to samo, co bezbożnemu. O, nie dopuść do tego. Czyż Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, mógłby postąpić niesprawiedliwie»? Pan odpowiedział: «Jeżeli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych, przebaczę całemu miastu dla nich». Rzekł znowu Abraham: «Pozwól, o Panie, że jeszcze ośmielę się mówić do Ciebie, choć jestem pyłem i prochem. Gdyby wśród tych pięćdziesięciu sprawiedliwych zabrakło pięciu, czy dla braku tych pięciu zniszczysz całe miasto»? Pan rzekł: «Nie zniszczę, jeśli znajdę tam czterdziestu pięciu». Abraham znów odezwał się tymi słowami: «A może znalazłoby się tam czterdziestu»? Pan rzekł: «Nie dokonam zniszczenia przez wzgląd na tych czterdziestu». Wtedy Abraham powiedział: «Niech się nie gniewa Pan, jeśli rzeknę: może znalazłoby się tam trzydziestu!» A na to Pan: «Nie dokonam zniszczenia, jeśli znajdę tam trzydziestu». Rzekł Abraham: «Pozwól, o Panie, że ośmielę się zapytać: gdyby znalazło się tam dwudziestu»? Pan odpowiedział: «Nie zniszczę przez wzgląd na tych dwudziestu». Na to Abraham: «O, racz się nie gniewać, Panie, jeśli raz jeszcze zapytam: gdyby znalazło się tam dziesięciu»? Odpowiedział Pan: «Nie zniszczę przez wzgląd na tych dziesięciu».

 

Dlaczego czytając tę książkę odszukałam w pamięci właśnie ten fragment Biblii?  Przecież w książce nie ma żadnego odniesienia do sodomii. Tak, ja po prostu skojarzyłam tę książkę z przypowieścią o pięćdziesięciu sprawiedliwych. Sieroty w tej książce długo, długo szukały przynajmniej pięciu sprawiedliwych.

 Długo, długo nie było w ogóle grona sprawiedliwych, potem to grono utworzyli ojciec i dziennikarka, którą poruszył los dziewcząt- DWÓCH SPRAWIEDLIWYCH

 Bardzo smutna, wzruszająca książka. Warta przeczytania.

 

Z okładki:

 Dzień, w którym matka pozostawiła trzy córki, z których najmłodsza miała dwa miesiące, u progu sierocińca Ubogich Sióstr z Nazaretu, okazał się dla nich początkiem drogi przez piekło. Na wstępie ich imiona zastąpiono numerami i odebrano prawo do godności, intymności i posiadania chociażby własnej sukienki. Poddawane skandalicznym „metodom wychowawczym” stosowanym przez zakonnice, bezwzględnie karane, bite, poniżane, oskarżane o kontakty z diabłem nie mogły liczyć na jakąkolwiek pomoc. Trudno uwierzyć, że te drastyczne wydarzenia miały miejsce jeszcze w drugiej połowie XX wieku.

Frances Reilly w szokująco szczery i bezpośredni sposób pisze o przeżyciach z dzieciństwa, które na zawsze naznaczyły jej psychikę.

 

 
1 , 2