| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
01. Przeczytane w 2012
02.Przeczytane w 2011
03.Przeczytane w 2010
04.Przeczytane w 2009
05.Przeczytane w 2008
06.Przeczytane w 2007
07.Książki,które się pamięta latami
08.Niedoczytane
09. Nie tylko czytam
10.Zakładki go książek
11 .Kontakt
12. Tu jest kulturalny klimat

Free Hit Counters
Pracoholizm - nie, Akoholizm - nie, Nikotynoholizm -nie, Seksoholizm - nie, Zakupoholizm - nie, Telefonoholizm - nie, KSIĄŻKOHOLIZM - yes, yes, yes !!!
wtorek, 21 sierpnia 2012

Zenia przeżyła zesłanie na Kołymie  

Ponad 600- stronnicową książkę czyta się z wielką przyjemnością, o ile z przyjemnością można czytać o prześladowaniach i życiu w gułagu. Lekkie pióro, dobry przekład czy po prostu uwielbiam literaturę faktu- myślę, że wszystko po trochu przyczyniło się do tego, że książka tak mi się spodobała. Kto lubi tematykę łagrową, musi natychmiast tę książkę przeczytać. Warto, oj warto.

Eugenia Ginzubrg (Zenia) opisała etapy swojego piekła na ziemi. Od aresztowania w 1937 roku, po więzienie w Jarosławiu i koszmar na Kołymie. Po ponad 18-letniej tułaczce nadal pragnęła żyć nie gdzie indziej tylko w swojej ojczyźnie. To jest urzekające.

Nie przypominam sobie, abym czytała książkę tak szczegółowo opisującą życie na zesłaniu.  Podobna książka „Szare śniegi Syberii” nie dorasta jednak do poziomu „Stromej ściany”.

Zenia tak sugestywnie opisuje swoje wspomnienia, że po prostu towarzyszymy jej najpierw w więzieniu podczas nieludzkich przesłuchań, a potem jesteśmy z nią na Kołymie.  Cierpimy razem z nią, doświadczmy z nią chłodu i głodu.

 To, co nie dawało mi spokoju w trakcie czytania tej książki to kwestia kanibalizmu. Zenia wspomina o jednym przypadku kanibalizmu na Kołymie. Wynikałoby z tego, że był to sporadyczny wypadek, ale nie wiem co o tym naprawdę sądzić.

 Na stronach tej książki dość często padają słowa niewolnik, niewolnictwo. Owszem na zesłaniu przebywają ludzie wycieńczeni już wcześniej więzieniami, ale z drugiej strony na tych zesłankach znalazła się inteligencja rosyjska, od której wymaga się zmieniania świata.

 Mnóstwo nazwisk, nazw miejscowości (Jarosław, Kazań, Kołyma to tylko niektóre), mnóstwo wierszy- poraża to wszystko czytelnika. A autorka tłumaczy to wszystko niezwykłą pamięcią.

Liczby także są porażające. Od 1.01.1935-22.VI. 1941represje ogarnęły 20 milionów ludzi. 7 milionów skazano na karę śmierci.

 

Drążymy temat:

Na podstawie książki powstał film pt. „Wichry Kołymy” (2009) w reżyserii Marleen Gorris

 

 

Z okładki:

Wstrząsające wspomnienia Eugenii Ginzburg (1904 lub 1906-1977) z osiemnastu lat tułaczki po stalinowskich więzieniach i obozach pracy. Są to także jedne z nielicznych literackich świadectw obozowej rzeczywistości, widzianej oczami kobiety. Autorka - dziennikarka i pracownik naukowy uniwersytetu w Kazaniu, matka znanego prozaika Wasilija Aksionowa (1932-2009) - została aresztowana w otoczonym ponurą sławą roku 1937 pod pretekstem działalności kontrrewolucyjnej, a następnie jako „wróg ludu” – skazana na długoletni pobyt w obozach pracy na Kołymie. Zrehabilitowana „częściowo” w 1956 roku, powróciła do pracy zawodowej, niemało czasu poświęcając zajęciom literackim.
W Rosji lat 60. ubiegłego wieku wspomnienia Ginzburg były znane i doceniane jedynie z wydań w drugim obiegu. Wielki rozgłos książka zyskała po jednoczesnym ukazaniu się na Zachodzie w 1967 r. oryginalnego tekstu i włoskiego przekładu (tzw. „tom pierwszy”) – a w kilkanaście lat później kontynuacji wspomnień Ginzburg (1979, tzw. „tom drugi”). Wydania te stały się podstawą przekładów dzieła na liczne języki, a rosyjską autorkę uhonorowano prestiżową nagrodą francuskiego Pen Clubu. Oficjalne wydanie Stromej ściany w Rosji nastąpiło dopiero w roku 1988. Rok później moskiewski teatr „Sowriemiennik” przygotował adaptację sceniczną książki.
W Polsce tom pierwszy Stromej ściany ukazał się w 1990 roku nakładem wydawnictwa „Czytelnik”. Obecna edycja obejmuje pełny tekst dzieła.

piątek, 17 sierpnia 2012

Niemiecki żołnierz zawsze zwarty i gotowy?

Kpiarski styl tej książki sprawił, że nie potraktowałam wojny poważnie. To coś pomiędzy CK Dezerterzy, Dobrym wojakiem Szwejkiem, a Zapiskami oficera Armii Czerwonej- ale to bardzo, bardzo luźne porównanie.

Żołnierze niemieckiej baterii przekraczający granicę Polski podczas kampanii wrześniowej 1939 roku to po prostu pierdoły. Wkraczają do Polski, pomimo braku ataku ze strony polskiej ponoszą straty! Ta książka to jedno wielkie ośmieszenie żołnierzy Wermachtu. Jedyny dobry duch w baterii niemieckiej, który zyskuje sympatię polskiego czytelnika to podoficer sanitarny Guske. Jego główną wadą jest zbytnia dociekliwość, czym nie zyskuje sobie przyjaciół. Mało tego, swoimi sensownymi pytaniami osłabia ducha bojowego niemieckich żołnierzy! Bierze pod uwagę możliwość ginięcia żołnierzy niemieckich i chciałby wiedzieć jak zaopatrzyć się w trumny… na wszelki wypadek.  

 Początkowo czytałam z zaciekawieniem, pod koniec męczyłam się z tą książką, nużyła mnie. Akcji praktycznie w niej brak. Informacje na okładce są zachęcające, ale dla mnie mylące.

Nie wiem, dlaczego w posłowiu książkę tę nazwano „bardzo męską prozą”. Może jakiś pan byłby mi skłonny wytłumaczyć co w niej jest „bardzo” albo „męskiego” haha.

 

Z okładki:

 Prezentowana książka jest jedną z mniej dotąd znanych polskiemu czytelnikowi powieści Hansa Helmuta Kirsta. Pisarz odsłania w niej zbrodnicze oblicze Niemiec hitlerowskich wobec Polski. Powieść jest sprawozdaniem świadka (najpewniej samego autora), który w sensacyjnej formie relacjonuje przebieg kampanii wrześniowej w Polsce. Książka bulwersuje, przeraża i jest krytyką wojny prowadzonej dla urzeczywistnienia najbardziej haniebnych i zbrodniczych celów hitlerowskiej Rzeszy. Kirst, jak żaden inny niemiecki pisarz, odsłonił w niej mechanizmy nazistowskiej władzy i nastroje panujące w Wehrmachcie.

 

środa, 15 sierpnia 2012

Ilia Galperin, Uldis Kurzemnieks, Aleks Kurzem- trzy nazwiska, jedno życie

Dwóch dziennikarzy Gazety Wyborczej zaprasza pana Aleksa Kurzema do Polski. Mężczyzna w podeszłym już wieku przyjeżdża w 2007 roku z Australii. I wspomina, a dziennikarze słuchają, drążą temat, zadają pytania, wyciągają też własne wnioski i w efekcie powstaje książka MIODZIO.

 Kiedy wybucha wojna Ilia Galperin mieszka z rodzicami i rodzeństwem w Kojdanowie (inna nazwa Dzierżyńsk), jest Żydem. W 1941roku kiedy Ilia ma prawdopodobnie 6 lat zza krzaków patrzy na śmierć matki, rodzeństwa i 1600 innych Żydów, którzy giną z rąk… czyich? Łotyszy? Spierają się dziś historycy, czy to byli Łotysze, Niemcy, czy Litwini.

Sześcioletni chłopiec ukrywa się w lesie. Nie wiadomo ile, dwa miesiące czy pół roku? Trauma powoduje, że chłopiec zapomina jak ma na imię.

Nie ma już Ilii Galperina. Sierżant łotewskiego batalionu Jekabs Kulis ratuje chłopca od śmierci i nadaje mu nowe nazwisko - Uldis Kurzemnieks. Uldis zostaje nie z własnej woli żołnierzem batalionu łotewskiego i tym samym świadkiem mordów popełnianych przez łotewskich żołnierzy. Jako że batalion wcielono do Legionu Łotewskiego SS, Uldis został najmłodszym kapralem w armii hitlerowskiej.

źródło:http://wyborcza.pl

Więcej szczegółów nie zdradzę. Uldis Kurzemnieks po wojnie wyjeżdża do Australii. Australia oznacza nowe życie, nową ojczyznę i … nowe nazwisko Aleks Kurzem.

Myślę, że to, co tu skrótowo napisałam w żadnym wypadku nie odbierze wam radości z czytania tej książki.

Wspomnienia Alexa Kurzema przeplatają się z przedstawieniem przez dziennikarzy sytuacji politycznej w przededniu i w czasie wojny takich krajów między innymi jak Litwa, Łotwa, Białoruś, Rosja.

Pomimo wielu starań i wielkiej dociekliwości, nie na wszystkie zadane pytania są dziennikarze w stanie odpowiedzieć. Ale czytając tę książkę, nie ma się wątpliwości, że dziennikarze dołożyli naprawdę wielu starań, aby dojść do prawdy. Niemal intuicyjnie odpowiadają na pojawiające się w głowie czytelnika pytania: kto, gdzie, dlaczego.

 

Dlaczego?

  Na pewno wielu z was zastanawia się dlaczego tak wielu Litwinów czy Ukraińców współpracowało w obozach koncentracyjnych z Niemcami? Więc ta książka daje odpowiedź na to pytanie. W skrócie: taki był pomysł tych narodów na uniknięcie okupacji radzieckiej. Dziś wiemy, że postawili jednak na złą kartę, na Niemcy faszystowskie.

„To Niemcy przegonili sowieckich okupantów i dali nam broń. Tylko u boku Niemców mogliśmy walczyć o wolną Łotwę, innego sojusznika nie było”(cyt).

Łotysze później zapłacili wysoką cenę za bratanie się z Niemcami. Po wojnie „skala stalinowskich prześladowań na Łotwie osiągnęła rozmiary nieznane Polakom”.

Dlaczego Łotysze mordowali żydowskich współobywateli?

Dlaczego witali Wermacht kwiatami?

Dlaczego wasz niewielki naród wystawił więcej żołnierzy Waffen SS niż jakikolwiek inny poza samymi Niemcami? Zapytaliśmy dr. Jekabsena.

-Wystarczył rok w państwie sowieckim, by powitać Hitlera jak oswobodziciela- odpowiedział łotewski historyk” (cyt)

  Dlaczego Żydzi stali się celem ataku?

 "Wzrost znaczenia w społeczeństwie oraz rosnąca zamożność Żydów, wieloletni antysemityzm, porachunki, zazdrość i próba przypodobania się najeźdźcom w nadziei na niepodległość były jednymi z głównych powodów, jednak nie można lekceważyć także niedawnego terroru ustanowionego przez komunistów"  (cyt)

Świetna książka, świetnie się czyta, świetnie przeżywa, oparta na faktach, czegóż chcieć więcej?

 

A po przeczytaniu książki?

Po przeczytaniu będzie wam po prostu wstyd, że tak mało wiedzieliście o sąsiednich narodach, braciach zza wschodniej granicy. A jednocześnie … odetchniecie z ulgą! Ta książka pozwoli to zaniedbanie naprawić- mówię z własnego doświadczenia.

Miałam to szczęście, że do książki było dołączone nagranie na płycie Cd. Przeżyłam wszystko jeszcze raz słuchając bezpośrednio wspomnień głównego bohatera- dzisiaj pana w podeszłym wieku…

 

Drążymy temat:

O Aleksie Kurzemie powstała inna książka „Maskotka”. Napisał ją syn Kurzema.

 

Z okładki:

Nie trzeba mnie zabijać to wstrząsająca historia ucieczki żydowskiego dziecka przeznaczonego na śmierć. Cudem ocalony, pochwycony i przygarnięty przez katów, przywdziewa mundur łotewskiego legionisty Waffen SS. Walczy na froncie wschodnim, hitlerowska propaganda czyni zeń gwiazdę: najmłodszego nazistę III Rzeszy. Po wojnie - razem z bałtyckimi sojusznikami Hitlera - musi uciekać na Zachód. Pod koniec życia wraca do Europy, by odzyskać utraconą tożsamość i dotrzeć do najgłębiej skrywanego tabu

wtorek, 14 sierpnia 2012

Trakt kołymski, zapiski kołymskie

Nie wstrząsnęła mną ta książka nadmiernie- i nic na to nie poradzę. I ja i czytelnik, który miał tę samą książkę w ręku przede mną twierdzimy zgodnie, że jest to książka mocno przereklamowana.

Ale naprowadziła mnie na inną lekturę, być może wartą przeczytania „Opowiadania kołymskie”- Szałamowa.

 Przewędrował Hugo-Bader Trakt Kołymski w 36 dni, pokonał na różne sposoby trasę z Magadanu do Jakucka liczącą 2025km. Wyruszył, a więc i ja z nim wyruszyłam z placu Komsomolskiego od zerowego kilometra. I co?   Hm. Nie była to podróż moich marzeń haha.

 J. Hugo-Bader przemierza Trakt Kołymski, przy okazji przeprowadza wywiady z tubylcami, pije z nimi gorzałę i próbuje zebrać jak najwięcej informacji o przeszłości i teraźniejszości na tych nieprzyjaznych dla człowieka terenach, a jednak bardzo bogatych w złoto. Poprzez wywiady z tubylcami, ich wspomnienia dowiadujemy się skąd ci ludzie się tam wzięli, w jakich warunkach żyją, jakie mają źródło utrzymania, skąd biorą wodę do picia itd. Wydaje się wam, że tam wody pod dostatkiem? Ja też tak myślałam. A tu proszę sobie wykopać studnię w wiecznej zmarzlinie.

 Największe wrażenie wywarły na mnie wspomnienia niejakiego Władimira, który opowiada o tym jak prze kombajny do płukania złota przepuszczali wsio, nawet zwłoki ludzkie, a były dość dobrze zakonserwowane w wiecznej zmarzlinie. Świętości nie ma, kiedy w grę wchodzi kasa, złoto.

 

Kołyma, Kołyma, Kołyma….

Kołyma– rzeka w azjatyckiej części Rosji, w obwodzie magadańskim i Jakucji; długość 2129 km,

Kołyma – nieformalne określenie największej grupy obozów pracy przymusowej na północnym wschodzie ZSRR (obwód magadański).

 

Trakt kołymski, Trasa kołymska

 Poniżej moja mapa Kołyma- Jakuck. Na pewno nie pokrywa się z faktyczna trasą autora, jest to tylko mapa pomocnicza dla takich ignorantów jak ja haha.

 

Przyznaję z bólem serca, że nie czytałam "Białej gorączki" tego autora. Ta książka jest przede mną. Może będzie to bardziej owocne spotkanie z panem Baderem.

 

Z okładki:

 Jadę na Kołymę, żeby zobaczyć, jak się żyje w takim miejscu, na takim cmentarzu. Najdłuższym. Można się tu kochać, śmiać, krzyczeć z radości? A jak tu się płacze, płodzi i wychowuje dzieci, zarabia, pije wódkę, umiera? O tym chcę pisać. I o tym, co tu jedzą, jak płuczą złoto, pieką chleb, modlą się, leczą, marzą, walczą, tłuką po mordach...
Gdy ląduję, w aeroporcie pod Magadanem czytam wielki napis:
WITAJCIE NA KOŁYMIE - W ZŁOTYM SERCU ROSJI".
Jacek Hugo-Bader

piątek, 10 sierpnia 2012

Jest to opracowanie składające się z dwóch dość obszernych tomów.

 Ciekawie jest ta książka skonstruowana. A mianowicie autor próbuje porównać życiorysy Hitlera i Stalina w tych samych przedziałach i wiekowych i kalendarzowych, np. porównuje  życiorysy obu tyranów od urodzenia do ukończenia lat 18 itd. Bullock próbuje porównać ich życiorysy chociaż Stalin był starszy od Hitlera o ponad 10 lat i nie do końca daty kalendarzowe się pokrywają. Ale takie podejście do obu biografii daje nam możliwość zaznajomienia się z wydarzeniami na świecie, w Rosji i w Niemczech w konkretnych przedziałach czasowych.

 Autor porównuje życiorysy Hitlera j Stalina, ale sporo miejsca zajmuje też tło polityczne. Przy takich postaciach, dla których polityka i władza była wszystkim to oczywiste. Ale ja byłam bardziej nastawiona na książkę o charakterze psychologicznym.

 Odpuściłam sobie w połowie pierwszego tomu.

Może kiedyś zrobię jeszcze jedno podejście do tej książki, teraźniejszy czas nie jest sprzyjający tak ciężkiej lekturze, zwłaszcza, kiedy na biurku czekają pewniaki-ciekawe książki troszkę lżejsze.

 

Z okładki:

Jest to starannie przemyślana i oparta na wielu źródłach książka przedstawiająca życie Hitlera i Stalina. Dzięki temu, iż autor poprowadził podwójną narrację i równolegle przeanalizował kariery obu tych postaci, czytelnikowi łatwiej jest wychwycić podobieństwa i różnice w życiu i działaniu tyranów.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 44