| < Luty 2010 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
Zakładki:
1.Przeczytane w 2010
2.Przeczytane w 2009
3.Przeczytane w 2008
4.Przeczytane w 2007
5.Książki,które się pamięta latami
6.Niedoczytane
7.Mole i moliki książkowe
8.Nie tylko czytam
9.Zakładki go książek
10 .Kontakt
Spis moli
Skopiuj CSS
Pracoholizm - nie, Akoholizm - nie, Nikotynoholizm -nie, Seksoholizm - nie, Zakupoholizm - nie, Telefonoholizm - nie, KSIĄŻKOHOLIZM - yes, yes, yes !!!
piątek, 29 stycznia 2010
BUNT W TREBLINCE-SAMUEL WILLENBERG

Z blogu tego nie wynika, że jestem miłośniczką tematyki wojennej, zwłaszcza obozowej.

 Trudno mi było wyobrazić sobie sceny, jakich był świadkiem Samuel. OKRUCIEŃSTWO

 „… przenosimy na tragach ciała i wrzucamy je do ogromnych dołów. Na ich dnie układają żydowscy więźniowie trupy. Obsypują każdą ich warstwę chlorem, a potem warstwą ziemi. Gdy dół jest zapełniony trupami, zasypujemy go ziemią. Po pewnym czasie trupy w tych grobach fermentują i wybuchają jak wulkan. Jedną z zabaw esesmanów jest spychanie żywych więźniów do tych grobów. Tonęli żywcem jak w bagnie w masie rozkładających się ciał ludzkich.” Kto z pokolenia powojennego może sobie wyobrazić ten widok, ten smród, to nieposzanowanie ani człowieka żyjącego, ani zmarłego.

 W trakcie czytania poczułam niesmak, zawstydzenie. I uczucie to pozostało do ostatnich stron książki. A fakty były takie: siostrzyczki Samuela zostały zadenuncjowane przez Polaków. A z twarzy pasażerów (Polaków) pociągów przejeżdżających przez Treblinkę można było wyczytać litość, ale byli też Polacy, którzy z zadowoleniem przyglądali się Żydom w obozie. Pomimo tych koszmarnych doświadczeń Samuel uczestniczył w Powstaniu Warszawskim, a następnie wstąpił do partyzantki.

 Więc skąd moje odczucie, że ze stron książki uderza niechęć Samuela do Polaków, a może to nawet nienawiść.  Nie podoba mi się lekceważenie, stosunek negatywny Samuela do dorobku kultury polskiej, jaki by on nie był. Ale z drugiej strony jak ja mam wymagać poszanowania dorobku kultury polskiej od Żyda (odzyskał obywatelstwo polskie), skoro sami Polacy jej nie szanują.

 Spodziewałam się po tej książce bardziej szczegółowego opisu buntu w obozie Treblinka. Czytając książki o tematyce obozowej nieraz zastanawiałam się, dlaczego taka ogromna masa ludzka nie decydowała się albo decydowała bardzo rzadko na bunty i ataki na esesmanów. Samuel odpowiedział na moje pytanie. Przyczyna prosta, przecież przybywali ludzie zastraszeni, przerażeni, a strach wiadomo paraliżuje. Po drugie z dorosłymi mężczyznami przybywały kobiety, dzieci, starcy, kaleki- wszyscy nieuzbrojeni. W tej książce kilkuset ludzi przeciw esesmanom. Walczyli nożami i butelkami przeciw karabinom.

 Książka oczywiście zasługuje na przeczytanie. A dodatkową zachętę stanowią zamieszczone w książce zdjęcia rzeźb autorstwa Samuela Willenberga o tematyce właśnie obozowej. Dla mnie rzeźby te wykonane z brązu (wg mnie bardzo trafnie wybrano rodzaj materiału) są piękne, wstrząsające, niezwykle wymowne. Te rzeźby „żyją”- więźniowie cierpią, są zdruzgotani, zrezygnowani, zrozpaczeni.

Znalazłam w internecie te same zdjęcia, które znajdują sie w książce. Fotografia poniższa pochodzi ze strony

http://www.treblinka.bho.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=132&Itemid=77

 

czwartek, 21 stycznia 2010
Witaj w piekle- Colin Martin

Książka dla twardych facetów. Ponieważ w domu twierdzę, że mam to, co każdy facet mieć powinien (hi hi)…,  więc uwielbiam tego rodzaju literaturę. Książka o brutalnym, ciężkim, okrutnym życiu w tajskim więzieniu.

 Witaj Tajlandio egzotyczna, dzika i skorumpowana. Tajlandia- miejsce niezliczonych możliwości. I tak zawitał w Tajlandii Colin Martin, by robić interesy z firmami budowlanymi. To, co się stało z Colinem, może się stać z każdym,  kto przekroczy granice Tajlandii- tak zapewnia Colin już w pierwszych słowach książki.

 

Martin miał wątpliwy zaszczyt przebywać 8 lat w tajskim więzieniu. Po 8 latach wyszedł, ale nie dzięki oczyszczeniu z zarzutów, uniewinnieniu, ale tylko dzięki amnestii. Znęcanie się strażników nad więźniami, znęcanie się więźniów nad współwięźniami, warunki sanitarne urągające godności ludzkiej, a przede wszystkim wszechobecna korupcja.

 Stracił nie tylko wolność, ale dom, firmę, rodzinę. Miał prawo się załamać i chwile załamania dopadały go. Ale jednak koszmar ten przeżył. Sam na siebie był zły. Wręczona odpowiednia suma pieniędzy w odpowiednim czasie odpowiedniemu człowiekowi mogła sprawić, że w więzieniu w ogóle by go nigdy nie było. Ale on jeszcze wtedy wierzył w sprawiedliwość. Nie mieściło mu się w głowie, że zostanie oskarżony i skazany, on- ten, który czuł się ofiarą. Przeżycia, pobyt w jednym z najniebezpieczniejszych więzień świata (Czonburi) zmieniły jego psychikę, zmieniły go także fizycznie, co poświadczają załączone zdjęcia.

 Ostatecznie z więzienia został zwolniony w 2005r. Jednak nie został oczyszczony z zarzutów. Miał nadzieję. Przez kolejne lata w więzieniu i kolejne apelacje liczył na sprawiedliwość. Potem prawda przestała się liczyć, stała się ważna tylko WOLNOŚĆ. Za wszelka cenę nie dać się, przeżyć ten koszmar.

środa, 13 stycznia 2010
Moja afrykańska miłość- C. Hofmann

Z ogromną przyjemnością obejrzałam film Biała Masajka. Niestety książki o tym samym tytule na podstawie, której powstał film nie udało mi się dopaść. Ale zdobyłam za to kontynuację losów Corinne w książce Moja afrykańska miłość.

 W tej książce Corinne wraca po 14 latach do Kenii i wspomina jak to:

 Ona  Corinne, młoda Szwajcarka w roku 1987 pierwszy raz pojechała do Kenii. Tam poznała miłość swego życia Masaja Lketingę. Czytałam, czytałam i naprawdę podziwiałam tę dziewczynę. Dla ukochanego mężczyzny opuściła Szwajcarię, dobrze prosperujący sklep, matkę, przyjaciela. Zamieszkała w Barsaloi wśród Masajów. Niekończące się problemy z żywnością (przeciętny Europejczyk nie wie, co to prawdziwy głód), samochodem, zdrowiem, zazdrością męża. Niekończące się problemy z biurokracją, na co zwłaszcza Szwajcarka ma prawo narzekać, z wodą (dla Europejczyka niepojęty taki deficyt), z chorobami typu malaria. Zamieszkała w manyacie (dom-szałas) w warunkach tak ciężkich, że wzbudziła nawet podziw Somalijczyków tam przybyłych do pracy i duchownego pracującego w misji.

Moim zdaniem i tak długo wytrzymała dzięki operatywności, energii i miłości.

 Miłość pokona wszelkie trudności. Ale głupia zazdrość może zabić największą miłość i wypalić człowieka. W 1986 roku spotkanie Corinne i Lkethingi to było zderzenie dwóch kultur: europejskiej i afrykańskiej, nie skażonej cywilizacją białego człowieka. Lketinga z naszego europejskiego punktu widzenia to lekkoduch. Ale wydaje mi się, że to po prostu inna kultura, inna mentalność, inne spojrzenie Masja, Afrykańczyka na problemy dnia codziennego w stosunku do Europejczyka. Corinne wytrzymała w Kenii prawie 4 lata. Podziwiam przy tych warunkach. Wróciła do Szwajcarii z bagażem doświadczeń i córką Napirai.

 Z jednej strony to podróż sentymentalna, a drugi powód to sprawdzenie na ile filmowcy kręcą film  Biała Masajka zgodnie z książką o tym samym tytule. Corinne dokonuje porównań jak Barsaloi wyglądało 14 lat wcześniej, a jak wygląda dziś. Pojawiają się na drzewach plastikowe torby, miejscowa ludność ubiera się w stylu europejskim, menu w stylu spaghetti coraz częściej gości w manyatcie Masajów (14 lat wcześniej były to dla nich niejadalne robaki). Problem alkoholizmu.

Corinne przyznaje, że w trakcie kręcenia filmu realizatorzy zadbali o szczegóły i starali się odtworzyć dokładnie warunki życia Masajów. Spotkała się też z odtwórcami głównych ról. Aktor grający Lketingę (Jaky Ido) wywarł na Corinne bardzo dobre wrażenie. Muszę przyznać, że dla mnie smaczne ciacho z niego.

 żródło--http://www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=22961

 

 W książce znajduje się kilkanaście zdjęć z roku 1986 (pierwszy wyjazd do Kenii) i z drugiej podróży w 2000 roku.

 Corinne nie miała odwagi przywieźć ze sobą córki Napirai, ponieważ do końca nie była pewna reakcji Lketingi. Czy pozwoliłby później Napirai ponownie opuścić Kenię-przecież to jego córka. W świetle prawa kenijskiego Corinne nadal jest żoną Lktetingi.

 

Świetna książka. Jeśli ktoś lubi zgłębiać wiedzę o kulturze ludów afrykańskich to z przyjemnością tę książkę pochłonie. Ta książka to bardzo ciekawe źródło wiedzy o obyczajach Masajów

 Czytając tę książkę miałam przed oczami kenijskie cudne krajobrazy i pięknych Afrykańczyków przedstawionych w filmie Biała Masajka.

 

niedziela, 13 grudnia 2009
Bzik prezydencki- Edward Redliński

Tak, tak ten Redliński znany z „Konopielki” .

 W MINI KSIĄŻCE MAKSI HUMORU.

 Kiczowata okładka- i to tyle minusów tej książki. Oczywiście to tylko moja przecież subiektywna ocena.

 Zalety książki- mnóstwo, m.in:.

Nie dające się przewidzieć zakończenie, a to w książce cenię bardzo.

Gra słów, zabawa słowem- to uwielbiam i to również cenię.

 

Wieczór.

Akcja toczy się w sypialni małżeństwa Jakuba i Jadwigi Dąbrowskich. Tylko dwie osoby? Będzie nudno. Nic podobnego.

Plan jest taki:

Pan Jakub, człowiek wykształcony zaplanował sobie, że z żoną Jadwigą spłodzą syna. Po zapłodnieniu Jadwiga wyruszy do Stanów Zjednoczonych urodzić tegoż syna. Ten syn z obywatelstwem amerykańskim będzie miał duże szanse zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych… za lat… około… 40.

Siła argumentów pana Jakuba porażała mnie z każdą przeczytaną stroną. Kiedy czytelnikowi wydaje się, że pomysły pana Jakuba wyczerpały się, okazuje się, że nic bardziej mylnego. Po chwili zastanowienia znów bombarduję swą żonę (i oczywiście czytelnika) szalonymi marzeniami. Marzenia absurdalne, ale nie niemożliwe do spełnienia. Bohaterzy swą perswazją, argumentami przekonali mnie, że wszystko jest możliwe jeśli tylko się chce. Książka zawiera mnóstwo ciekawostek z życia byłych prezydentów USA  i ich rodzin. Trudno mi w tym momencie zweryfikować prawdziwość tych danych, ale ciekawostki te czynią książkę super ciekawą.

  Pożyczyłam tę książkę koleżance na jeden dzień. Przeczytała w ciągu jednego wieczoru i również wystawiła pozytywną opinię tej lekturze.

 Gwarancja dobrej zabawy i miło spędzonego wieczoru. Tę książkę chciałabym mieć w swej domowej biblioteczce, aby sobie poprawiać nastrój. A przydałoby się co drugi dzień.

piątek, 11 grudnia 2009
Safiya. Żyję dzięki wam- Hussani Safiya, Tudu Tungar, Masto Raffaele

Jak dużo złego mogą i czynią media słyszymy niemal codziennie. Ale dziś chcę napisać, że media czynią też dobro. Mogą uczynić wiele dobrego, a nawet uratować czyjeś życie. Ta książka jest tego przykładem. Znów czy nadal kontynent afrykański jest w kręgu moich zainteresowań.

Nigeria. W Nigerii żyje Safiya. W wieku 13 lat wyszła po raz pierwszy za mąż. W wieku 34 miała za sobą cztery nieudane małżeństwa. Safiya przeżyła w swym życiu wiele. W końcu została skazana na ukamienowanie. Jej wina polegała na tym, że uwierzyła w obietnicę małżeństwa, nie zgodziła się na aborcję, urodziła córeczkę Adamę. Została skazana na śmierć przez ukamienowanie za urodzenie nieślubnego dziecka

 To jak znacząca jest rola mediów we współczesnym świecie wie każdy z nas. Uzmysłowiła sobie to także Safya. Żyje dzięki mediom –można tak w skrócie powiedzieć.

Wiele dobrego zrobili dziennikarze publikując historię afrykańskiej kobiety. Nagłośnienie w krajach zachodnich niezwykłej historii kobiety z dalekiej Nigerii, nacisk opinii publicznej –wszystko to spowodowało, że Safyja została uniewinniona.

  „Świat dowiedział się o tobie i niesprawiedliwości jaka cię spotkała. Teraz protestuje i chce cie uratować”.  I faktycznie- świat uratował Safiyę.

 Bardzo ciekawa była w tym przypadku linia obrony. Safiya wspomina tak: „Od samego początku wiadomo było, że jedynym sposobem na uratowanie mnie jest przedstawienie sędziom jakiegoś niezbitego religijnego argumentu. Dzięki temu będą mogli mnie uniewinnić, nie narażając się islamskim fundamentalistom. Gdyby na tej podstawie oczyszczono mnie z zarzutu, nikt nie mógłby zaprotestować, nawet ci, którzy chcieli mojej śmierci”.

  „Jest pewna sura, w której prorok Muhammad mówi, że nasienie męskie może pozostać uśpione w kobiecym łonie do trzech lat, zanim się obudzi, połączy z komórką jajową i stworzy dziecko”. Na podstawie tej sury w Koranie Safiya została uniewinniona. Dla mnie może to być czysta paranoja, ale taki właśnie nonsens uratował kobiecie życie. 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21