Free Hit Counters
Pracoholizm - nie, Akoholizm - nie, Nikotynoholizm -nie, Seksoholizm - nie, Zakupoholizm - nie, Telefonoholizm - nie, KSIĄŻKOHOLIZM - yes, yes, yes !!!
Blog > Komentarze do wpisu

BUNT W TREBLINCE-SAMUEL WILLENBERG

Z blogu tego nie wynika, że jestem miłośniczką tematyki wojennej, zwłaszcza obozowej.

 Trudno mi było wyobrazić sobie sceny, jakich był świadkiem Samuel. OKRUCIEŃSTWO

 „… przenosimy na tragach ciała i wrzucamy je do ogromnych dołów. Na ich dnie układają żydowscy więźniowie trupy. Obsypują każdą ich warstwę chlorem, a potem warstwą ziemi. Gdy dół jest zapełniony trupami, zasypujemy go ziemią. Po pewnym czasie trupy w tych grobach fermentują i wybuchają jak wulkan. Jedną z zabaw esesmanów jest spychanie żywych więźniów do tych grobów. Tonęli żywcem jak w bagnie w masie rozkładających się ciał ludzkich.” Kto z pokolenia powojennego może sobie wyobrazić ten widok, ten smród, to nieposzanowanie ani człowieka żyjącego, ani zmarłego.

 W trakcie czytania poczułam niesmak, zawstydzenie. I uczucie to pozostało do ostatnich stron książki. A fakty były takie: siostrzyczki Samuela zostały zadenuncjowane przez Polaków. A z twarzy pasażerów (Polaków) pociągów przejeżdżających przez Treblinkę można było wyczytać litość, ale byli też Polacy, którzy z zadowoleniem przyglądali się Żydom w obozie. Pomimo tych koszmarnych doświadczeń Samuel uczestniczył w Powstaniu Warszawskim, a następnie wstąpił do partyzantki.

 Więc skąd moje odczucie, że ze stron książki uderza niechęć Samuela do Polaków, a może to nawet nienawiść.  Nie podoba mi się lekceważenie, stosunek negatywny Samuela do dorobku kultury polskiej, jaki by on nie był. Ale z drugiej strony jak ja mam wymagać poszanowania dorobku kultury polskiej od Żyda (odzyskał obywatelstwo polskie), skoro sami Polacy jej nie szanują.

 Spodziewałam się po tej książce bardziej szczegółowego opisu buntu w obozie Treblinka. Czytając książki o tematyce obozowej nieraz zastanawiałam się, dlaczego taka ogromna masa ludzka nie decydowała się albo decydowała bardzo rzadko na bunty i ataki na esesmanów. Samuel odpowiedział na moje pytanie. Przyczyna prosta, przecież przybywali ludzie zastraszeni, przerażeni, a strach wiadomo paraliżuje. Po drugie z dorosłymi mężczyznami przybywały kobiety, dzieci, starcy, kaleki- wszyscy nieuzbrojeni. W tej książce kilkuset ludzi przeciw esesmanom. Walczyli nożami i butelkami przeciw karabinom.

 Książka oczywiście zasługuje na przeczytanie. A dodatkową zachętę stanowią zamieszczone w książce zdjęcia rzeźb autorstwa Samuela Willenberga o tematyce właśnie obozowej. Dla mnie rzeźby te wykonane z brązu (wg mnie bardzo trafnie wybrano rodzaj materiału) są piękne, wstrząsające, niezwykle wymowne. Te rzeźby „żyją”- więźniowie cierpią, są zdruzgotani, zrezygnowani, zrozpaczeni.

Znalazłam w internecie te same zdjęcia, które znajdują sie w książce. Fotografia poniższa pochodzi ze strony

http://www.treblinka.bho.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=132&Itemid=77

 

piątek, 29 stycznia 2010, jolad6

Polecane wpisy