Free Hit Counters
Pracoholizm - nie, Akoholizm - nie, Nikotynoholizm -nie, Seksoholizm - nie, Zakupoholizm - nie, Telefonoholizm - nie, KSIĄŻKOHOLIZM - yes, yes, yes !!!
Blog > Komentarze do wpisu

Gdzie rzeka kończy swój bieg- Charles Martin

Książka wymagająca przyznania się, że nie każdy z nas spotkał, czy spotka w swoim życiu prawdziwą miłość.

 „I ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci”

 Wydaje mi się, że zawierając związek małżeński i wypowiadając słowa przysięgi, nie do końca zdajemy sobie sprawę z wagi wypowiadanych słów. Jak ważną obietnicę składamy. Do wypełnienia złożonej przysięgi dorastamy, dojrzewamy z czasem, już w trakcie trwania małżeństwa. Składając tak ważną obietnicę na progu wspólnego życia nie jesteśmy w stanie pojąć wagi wypowiadanych słów. Nie uwierzę, że młody człowiek składając przysięgę analizuje i bierze pod uwagę „dole i niedole” życia małżeńskiego.

 Miłość i związana z nią przysięga, że „ja ciebie aż do śmierci nie opuszczę” nabiera w pewnym momencie wspólnego życia  prawdziwego, namacalnego znaczenia. Już nie ma miejsca na abstrakcje. Przychodzi czas na egzamin. Są tacy, którzy dojrzeją do tej przysięgi, ale są też tacy, którzy nie dojrzeją nigdy, a słowa przez nich wypowiedziane zostały rzucone na wiatr, dane słowo nie znaczy nic. Ale nie dla bohatera tej książki. Doss poprzez wypełnienie  obietnicy pokazał swoje człowieczeństwo i całą swoją miłość jaką obdarzył Abbie. A czym dla niego jest miłość? To: lojalność, odpowiedzialność za drugiego człowieka, przyjaźń, współczucie, wsparcie, szacunek, opiekuńczość, stawianie potrzeb kochanej osoby ponad potrzeby swoje. Miłość Abbie i Dossa, to miłość idealna. Nie było w niej miejsca na egoizm, ale ciągłe i niezmienne wspieranie się, zaufanie, wierność. Abbie umiera, a mimo to ma jeszcze  powód do autentycznej radości. Znalazła prawdziwego przyjaciela.  

 Ta książka przedstawia miłość prawdziwą i  dojrzałą . Po przeczytaniu ktoś powie: to przecież bajka, świat nierealny, nie można tak poświecić się drugiemu człowiekowi.  A ja powiem- nie zgadzam się.  Jeszcze pół roku temu ciężko by mi było obronić moją tezę „miłość nie tylko w książkach można spotkać” . Ale nie dziś. Jestem dumna, że znam ludzi, dla których przysięga małżeńska nie była czczym gadaniem. Mam to ogromne szczęście, że żyję wśród ludzi, dla których słowa przysięgi są równie ważne jak były dla Dossa.  Jeśli przeczytacie to zrozumiecie, o czym mówię.

 Wyjątkowo długo czytałam tę książkę.  Ale dlaczego? Przecież książka warta przeczytania. Powód oczywisty- ciągle kończyły się zapasy chusteczek do ocierania łez ze wzuszenia.~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:

 

 

wtorek, 04 sierpnia 2009, jolad6

Polecane wpisy

Komentarze
clevera
2009/08/05 10:31:05
Ojojoj strach zacząć czytać. Przysięga w urzędzie stanu cywilnego jest mniej zobowiązująca, kiedyś je porównywałam. W cywilnej jest chyba o zrobieniu wszystkiego co w mocy. Takie sformułowanie zostawia furtkę na wycofanie się. :))
-
Gość: ktrya, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/08/05 15:30:17
clevera: ponadto to nie tyle ślubowanie o ile oświadczenie (oświadczam, że biorę go sobie za męża itp.)

A książka, hm... najwyżej pojadę do makro po hurtową ilość chusteczek.
-
2009/08/05 18:46:16
Dziewczyny drogie, przed dokonaniem tego wpisu porównywałam oba teksty przysiegi. Przysiega w kościele ma swoją rangę, ale z drugiej strony doszłam do wniosku, jakie to ma znaczenie. Jeśli ktoś kocha naprawdę, to w godzinie próby zacznie analizować acha to obiecałem, a tego nie obiecałem, i odwróci się na pięcie?. Chyba nie, kto kocha naprawdę zrobi wszystko, a nawet więcej. I takiej miłości bezgranicznej wam i sobie życzę- buziaki
-
2009/08/14 01:09:17
nie pamietam przysiegi, nie rozumialam wtedy zadnego slowa po dunsku i nie pamietam, abym przez te wszystkie lata wzlotow i upadkow chociaz raz argumentowala pozostanie w zwiazku dana obietnica; nic dodac, nic ujac w naszym przypadku musi to byc bezgraniczna milosc :)
-
Gość: mary, *.rev.inds.pl
2009/08/15 20:47:19
dzieki za tą recenzję. Ksiazka jest na mojej liscie "do przeczytania" :) pzdr
-
2009/08/18 09:27:29
Artdeco- czyli dobrze wybrałaś, właściwego człowieka. Ciekawe ile jesteś po ślubie (przepraszam za wścibstwo), czy to już czas na podsumowanie? Ostatnio przeżywam taki przypadek: znali się 10 lat, chodzili ze sobą, mieszkali razem. Następnie wzieli ślub, w tym roku mija druga rocznica ślubu i właśnie złożyli pozew rozwodowy. To nie moja melodia

Mary- a czytaj, czytaj i płacz jako i płakałam, bo ja jestem taki płaczek ksiązkowy. Mam teraz chorą koleżankę i dlatego tak bardzo przeżyłam tę ksiązkę
-
2009/08/18 18:22:21
zawsze przykro slyszec o rozwodach, ale kto wie moze to bezpapierkowe zycie jest lepsze; znalam to z Danii, wiele par jest ze soba przez dekady nie myslac o slubie, ale tam to bardziej przyziemna przyczyna - inne naliczanie podatku dla malzenstw. Co do nas to prawie czas na podsumowania, ale nie wyjawie ile lat (wiecej, niz 10) :)
-
2009/08/21 21:17:58
Atrdeco- wcale nie myślę, że ślub kościelny gwarantuje udane małżeństwo. Daje może kobiecie wieksze poczucie bezpieczeństwa, ale i to nie do końca. Przy tobie to ja jestem weteranka- prawie 20 lat "doli i niedoli". Jeszcze nie podsumowuję, jeszcze rózne rzeczy mogą sie zdarzyć. Staram sie być ostrożna w chwaleniu- jak mówi przysłowie " nie chwal dnia przed zachodem słońca"- buźka