Free Hit Counters
Pracoholizm - nie, Akoholizm - nie, Nikotynoholizm -nie, Seksoholizm - nie, Zakupoholizm - nie, Telefonoholizm - nie, KSIĄŻKOHOLIZM - yes, yes, yes !!!
Blog > Komentarze do wpisu

Nie byłam agentką- Wiesława Krajewska-Michalska

Krótka, bez zbędnych ozdobników, pełna faktów, dobra książka na jeden wieczór.

Tytuł wskazuje, że ktoś w tej książce został oskarżony o agenturę i oczywiście zaprzecza oskarżeniom. I to mnie zaintrygowało, sięgnęłam po tę książkę.

  Autentyczna postać Danuta Sobolewska- pielęgniarka, żołnierz AK, więziona, torturowana, bo nie chciała być agentem UB. Dramatyczne losy. Człowiek odważny, kierujący się w życiu zasadami. Jej motto życiowe to pomoc, służba drugiemu człowiekowi. Zrehabilitowana w roku 1993 przez Sąd Wojewódzki  we Wrocławiu.

  Na kolejnych stronach ksiązki przeplatają się  wspomnienia  z czarno-białymi zdjęciami i wierszami bohaterki książki. A swoje życie podsumowała tak: „Zawsze pracowałam dla dobra człowieka i jego zdrowia. Nie mogłam przecież przejść przez życie myśląc tylko o sobie. Jej powołaniem była pomoc drugiemu człowiekowi. Pomagała  i Rosjanom i Niemcom i Polakom i Żydom. Liczył się człowiek, a nie narodowość czy sytuacja polityczna.

 

Faktem jest, że w marcu 1947 roku podpisała  umowę o współpracy  z UB,  ale trzeba jednak przeczytać te książkę, aby zrozumieć „dlaczego”.

  

  -Urodziła się we Lwowie w rodzinie o tradycjach patriotycznych.

  -W 1939 r. Sowieci wydali na nią wyrok śmierci

  -W czasie okupacji niemieckiej ukrywała żołnierzy sowieckich

  -W szpitalu pomagała wielu Żydom pielęgnując ich i fałszując ich nazwiska

   - Działała w partyzantce

   - W 1945 r. opiekowała się w Klinice Uniwersyteckiej we Wrocławiu pacjentami niemieckimi.

   -W czerwcu 1946 aresztowana za działalność w AK.

  Siedząc w areszcie UB cały czas myślałam o tym, jak Polak Polakowi może zgotować takie piekło…Szczególny rodzaj śmierci… Nie rozstrzeliwano ich na podwórzu, ale przywiązywano do słupa w piwnicy i tam celowano od nóg po głowę, aby skazany musiał jak najdłużej cierpieć…. Aresztowani uciekali się do prób samobójczych. Rozbijali szyby i zjadali szkło byle tylko skrócić swe cierpienie.”

  - W marcu 1947 w wyniku amnestii wychodzi z więzienia, ale w zamian musi podpisać umowę o współpracy. Tak uzasadnia swą decyzję:

Fakt podpisania przeze mnie jakiegoś papierka przed wyjściem z wiezienia, nie przekreślił moich czystych intencji. Chciałam wyjść z więzienia- to prawda, ale donosić na nikogo nie chciałam, bo bym tego nie potrafiła. Wolałam popełnić samobójstwo niż zgodzić się na sprzeniewierzenie się swemu sumieniu i powołaniu”. I to prawda. Bohaterka tej książki dokonała nieudanej próby samobójczej. Aby nie zaszkodzić drugiemu człowiekowi (miała złożyć fałszywe oświadczenie, że dyrektor fabryki jest wrogiem Polski Ludowej) postanowiła się otruć.

  - W 1993 roku ZREHABILITOWANA

  Przyjemnych wspomnieć w życiu bohaterki jest niewiele. W trakcie masówki zdarzyło się, że przytoczyła słowa J. Piłsudskiego i przypisała je J. Stalinowi „ale jak powiedział nasz wieki towarzysz Stalin, być zwyciężonym i nie ulec- to zwycięstwo. Zwyciężyć i spocząć na laurach- to klęska.” Otrzymałam wielkie brawa. Towarzysze byli zachwyceni…. -Panie dyrektorze to nie były słowa Józefa Stalina, tylko Józefa Piłsudskiego. Popatrzył na mnie najpierw zdziwiony, a potem rozbawiony. -No tak- mruknął po chwili namysłu- ale ten Józef i ten Józef.”

   Wniosek jest dla mnie oczywisty: nie mamy prawa oceniać postępowania drugiego człowieka, jeśli do końca nie znamy jego intencji.

  Jest takie znane powiedzenie – „dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane”. Po przeczytaniu tej książki i w świetle swoich własnych życiowych doświadczeń nie mogę zgodzić się z tym stwierdzeniem.

 
wtorek, 26 maja 2009, jolad6

Polecane wpisy