Free Hit Counters
Pracoholizm - nie, Akoholizm - nie, Nikotynoholizm -nie, Seksoholizm - nie, Zakupoholizm - nie, Telefonoholizm - nie, KSIĄŻKOHOLIZM - yes, yes, yes !!!
Blog > Komentarze do wpisu

Bezmiar sławy - Irving Stone

Przenosimy się w magiczny świat artystów malarzy takich jak: Camille Pissarro, Renoir, Sisley, Manet, Monet, Degas, Cézanne…. 

To zbeletryzowana biografia o ojcu, nauczycielu impresjonizmu Camillu Pissarro.

Pisarra poznajemy kiedy ma lat 25 i już wie co chce w życiu robić-oczywiście malować. Nie interesują go inne profesje typu kupiectwo, jakie wymarzyli sobie dla niego rodzice.  Pissarra podziwiam za niewiarygodny upór i wiarę w to co robił. Z niepokojem śledziłam zmagania malarza, kiedy odniesie sukces spektakularny taki, że zacznie regularnie  sprzedawać swoje obrazy i godnie żyć z malarstwa. Z niepokojem śledziłam karierę malarską Pissarra, kiedy odbije się od dna, czy to już ten moment. Zadawałam sobie pytanie: czy jeszcze za życia zostanie uznany czy dopiero po śmierci jako to nieraz bywało i bywa. 

 W  1874 roku  Pissarro dołączył do Moneta i razem zaczęli organizować Wystawy Niezależnych. Pośród wystawianych prac znalazły się dzieła takich artystów jak: Renoir, Sisley, Béliard, Guillaumin, Degas, Cézanne i Berthe Morisot.   Malarzom wydawało się, że ponieśli porażkę. Ich obrazy zostały podczas wystawy wykpione, wyśmiane. We  współczesnym świecie uznano by to za wspaniałe posunięcie marketingowe. Nieważne co o tobie mówią, ważne, aby mówili dużo i wszędzie. Malarze otwierając niezależną wystawę i narażając się na wykpienie i krytykę doprowadzili również do tego, że zaczęto o nich mówić na salonach i pisać w prasie. Nie mogli pogodzić się z przypiętą im łatką impresjoniści. Uważali tę nazwę za obelżywą i krzywdzącą. Pragnęli zmęczyć krytykę i oswoić społeczeństwo z nowym. Celem malarzy stało się aby nazwa impresjonizm nie kojarzyła się z pogardą ale z szacunkiem. Czy im się to udało, możemy dziś odpowiedzieć-ależ oczywiście.

Obraz C.Moneta Impresja- wschód słońca przez przypadek stał się sztandarem, logo impresjonistów
żródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Impresja,_wsch%C3%B3d_s%C5%82o%C5%84ca
   
    Zachwyciła mnie w tej książce męska solidarność. Niby się malarze sprzeczają, gniewają, ale w trudnych momentach to po prostu zgrana paczka, jedna wielka rodzina.Sprzeczali się co do sposobu wystawiania swoich prac (jedni wystawiali tylko na wystawie oficjalnej inni także na Wystawie Odrzuconych) czy wartości swoich obrazów, ale zawsze mogli na siebie liczyć w obliczu nędzy a było to dla malarzy chleb powszedni.  

    Zabrakło mi w tej książce emocji. I tak np. śmierć córki Minette została opisana na jednej stronie. Takie oszczędne podejście Stone’a sprawiło, że nie zżyłam się z bohaterem  tak jak to było w innych książkach tego pisarza Pasji życia i Udręce i ekstazie. W Pasji… czy Udręce... czuło się cierpienie, ból bohaterów. W Bezmiarze sławy Stone postawił na oszczędność emocji, przynajmniej tak ja to odczuwałam. Nie wykrzesałam z siebie współczucia dla bohatera. 

     Autor książki bardzo dokładnie natomiast nakreśla obraz Paryża i życia mieszkańców w wieku XIX i to jest główny atut tej książki moim zdaniem.  Jeśli komuś się wydaje, że podróże dorożką były wielce romantyczne, to ta książka wyprowadza z błędu. „Wszedł po dwóch zielonych stopniach, usiadł na siedzeniu obitym welwetem w kolorze żółtym, ostrym jak paczka igieł. Pod nogami miał warstwę słomy cuchnącej gnojem. Drzwiczki się nie domykały, okienko było wybite, koń o niewielkim łbie i rzadkim ogonie ledwie miał siłę ciągnąć dorożkę  po wyboistym bruku”.

Ta książka dała mi do myślenia. A mianowicie- czy kobiety na przestrzeni dziejów nie miały talentów dostatecznych, czy nie miały nic do powiedzenia w dziedzinie sztuki, czy może trudno się im było przebić w świecie mężczyzn? Pewnie z jednej strony rola kobiety sprowadzała się do roli matki i żony, ale przecież zdarzały się kobiety nietuzinkowe, a nie zajęły należnego im miejsca w historii. W książce pojawia się postać malarki Berthe Morisot –kto ze współczesnych o niej słyszał. Śmiem twierdzić, że chyba niewielu. 

Szczerze mówiąc jak tak "lukam” na to malarstwo Pisarra, to wcale się nim nie zachwycam, ale za to ten autoportret….

źródło:http://www.impresjonizm.art.pl/pissarro/pissarro.html
    

Ten autoportret, te oczy  doskonale obrazują dobrotliwą, łagodną  osobowość bohatera. Kochający i wyrozumiały jako syn i ojciec, kochający i wierny jako mąż, doskonały przyjaciel. 

Książka kończy się w roku 1900 kiedy Pisarko ma lat 70. I tu odczułam jakiś niedosyt. Jakby ta ksiązka nie została ukończona. Brak mi tej kropki nad i. Brakło mi tych trzech lat, które jeszcze przeżył.

środa, 19 listopada 2008, jolad6

Polecane wpisy

Komentarze
2008/11/25 12:26:28
Jolu to chyba został Ci jeszcze jego Grecki skarb do przeczytania?:)
-
2008/11/27 11:10:27
Foxino-to się narazie nie spełni. Grecki skarb dla mnie w tej chwili nie osiągalny
-
szamanka30
2008/11/30 17:26:10
Na mnie czeka ta powiesć na pólce.Ciekawa jestem , jak mi się spodoba.
-
2008/11/30 20:56:33
Szamanko jeśli Pasje ci sie podobały to nie mam wątpliwości , że Bezmiar tym bardziej
-
Gość: monie_pl, *.hsd1.wa.comcast.net
2009/02/07 17:41:12
Jesli tak bardzo podobala ci sie ta ksiazka o malarskich zmaganiach impresjonisty, to polecam "Luncheon of boating party" Susan Vreelan, ktora wlasnie skonczylam czytac. Recenzje mam nadzieje wstawic juz wkrotce.
Dzieki za interesujaca recenzje!
-
2009/02/09 19:42:58
Monie- po pierwsze ja "citaju tylko pa polski", więc robisz mi nadaremnie chętkę. A po drugie nie wiem czy poprawnie napisałaś nazwisko pisarki. Jeśli ci chodziło o Susan Vreeland to czytałam tej pisarki Pasję Artemizji oraz Dziewczynę w hiacyntowym błękicie. Obie te ksiązki bardzo mi się podobały, więc jęśli prponujesz mi inną ksiązkę tej samej autorki, to wiem, że na 100% warto ją przeczytać.