Free Hit Counters
Pracoholizm - nie, Akoholizm - nie, Nikotynoholizm -nie, Seksoholizm - nie, Zakupoholizm - nie, Telefonoholizm - nie, KSIĄŻKOHOLIZM - yes, yes, yes !!!
Blog > Komentarze do wpisu

Wywoływanie duchów- ks. A. Zwoliński

  Ksiądz Zwoliński wyróżnia cztery pojęcia śmierci:
  1. 1.  kliniczna (ustaje akcja serca)
  2. 2.  medyczna (lekarz dostrzega symptomy wystarczające by stwierdzić zgon)
  3. 3.  biologiczna (obumierają wszystkie tkanki organizmu)
  4. 4. teologiczna (katechizm opisuje ja jako odłączenie duszy od ciała)

 Ksiądz Zwoliński podważa koncepcję książki Życie po życiu-R. Moddy’ego. Wychodzi bowiem z założenia ks. Zwoliński, że książka Moddy’ego nie jest zbiorem wrażeń ludzi, którzy przeżyli śmierć teologiczną czy medyczną i tym samym nie jest ona (książka) dowodem  na istnienie życia po życiu. Osoby te przeżyły „jedynie” śmierć kliniczną. Oczywiście ks. Zwoliński nie neguje istnienia życia po życiu, ale stwierdza, że sama wiara ma nam wystarczyć (w to że życie po śmierci istnieje), natomiast książka nie jest dowodem na istnienie życia po śmierci. 

Nie neguje możliwości kontaktu świata żywych ze zmarłymi. Ale stawia sprawę jasno- Kościół jest przeciwny przeciw praktykom wywoływania duchów czyli spirytyzmowi. Spirytyzm-  to wierzenia  i praktyki oparte na założeniu, że istnieje możliwość łączności między osobami (mediami), którym przekazywane są jakieś pouczenia, rady, a tymi, którzy je przekazują.  Ludziom mogą ukazać się dusze, które bądź cieszą się już widzeniem uszczęśliwiającym (w niebie) bądź te, które tymczasowo znajdują się w czyśćcu, bądź nawet potępione.

Autor książki powołuje się na św. Tomasza z Akwinu: „Można przyjąć, że niekiedy również potępieni otrzymują pozwolenie na ukazanie się żywym, aby pouczyć ich lub przestraszyć, lub też aby prosić o wstawiennictwo dla dusz, które znajdują się w czyśću. Jest jednak pewna różnica między świętymi a potępionymi, ponieważ ci pierwsi mogą  ukazać się kiedy chcą, natomiast ci drudzy nie. Bowiem jako święci już za życia ziemskiego otrzymywali jako łaskę charyzmatyczną dar czynienia cudów".

Znalazło się w tej książce zdanie, które jako jedyne utkwiło w mojej pamięci z wykładów z filozofii na studiach.  A jest to założenie Epikura: „Śmierć  nie ma żadnego związku ani z żywymi, ani z umarłymi, ponieważ jest niczym dla pierwszych, a dla tych drugich już jej nie ma.”  W mej pamięci zdanie to utkwiło tak: śmierć nas nie dotyczy. Ponieważ, gdy my jesteśmy to jej nie ma ( śmierci). Natomiast, gdy ona jest, to nas już nie ma. Mogę, ale nie muszę zgadzać się z tym stwierdzeniem, ale przyznacie, że jest dość interesujące. 

Generalnie po książce tej spodziewałam się jednak czegoś innego.  Nie jest na tyle interesująca aby ją polecić do przeczytania.   

poniedziałek, 27 października 2008, jolad6

Polecane wpisy

Komentarze
2013/02/01 02:40:15
30.10.2012 straciłam koleżanke,rzekłabym przyjaciolke,kogos naprawde bliskiego... Co najgorsze dla mnie to to ze o chorobie dowiedzialam sie bardzo pozno, niecale 2tyg przed Jej smiercia. Kiedy trafila do hospicjum nie wierzylam,nie chcialam chyba wierzyc ze moze byc az tak zle... Nie zdazylam Jej odwiedzic... KIEDY Ona umierala ostatnie dni spedzalam z Jej dziecmi, pomagalam Jej mezowi i tesciowej ale Jej nie odwiedzilam, nie pozegnalam sie. Codziennie rycze, nie moge sobie tego darowac ze mnie przy Niej nie bylo, ze nie usmiechnelam sie do Niej jak zawsze, nie rozbawilam,jesli moge tak napisac...rozpamietuje wszystkie spedzone ale i stracone chwile, ze tak malo czasu spedzalysmy razem, ze kiedy zyla nie dzwonilam do Niej itp. Wariuje sama ze soba, nikt nie przypuszcza ze ja to az tak przezywam, bo oficjalnie tego nie pokazuje...na zewn usmiecham sie, nie okazuje slabosci, placze w samotnosci. Nauczylam sie skrywac doskonale moje slabosci jedyna osoba ktora wie ze ze mna nie jest dobrze jest moja mamcia... Ona czuje,widzi ze coraz bardziej sie "zamykam" ale wie tez ze ja sie nie przyznam... Puchne w oczach, stres zajadam slodyczami i nawet to ze Agusia przysnila mi sie 2 dni po Jej smierci (tylko raz -przyszla do mnie usmiechnieta,wiedzaca ze umiera, pozegnac sie,przytulic,dokladnie to czego sobie wyrzucam ze nie zrobilam) noe pomaga mi ani nie czuje sie lepiej... TAK BARDZO ZA NIA TESKNIE... Cokolwiek bym nie chciala zrobic...od razu nasuwa mi sie mysl ze A* juz w tym nie bedzie uczestniczyc... Za pozno...