Free Hit Counters
Pracoholizm - nie, Akoholizm - nie, Nikotynoholizm -nie, Seksoholizm - nie, Zakupoholizm - nie, Telefonoholizm - nie, KSIĄŻKOHOLIZM - yes, yes, yes !!!
Blog > Komentarze do wpisu

Pracowałem w umieralni- Wiesław Sowiński

 

Leżała na półce „nowości’ książeczka o pojemności broszurki (55 stron), a okładka dająca do myślenia i tytuł także. Musiałam ją wypożyczyć.

 Autor jedzie z ciekawością, co zobaczy na ulicach Kalkuty (ponieważ wiele słyszał o tamtejszej nędzy), ale i z nastawieniem, że zobaczy „prawdziwego Chrystusa konającego” na swoich oczach. Jego celem jest poznać osobiście Matkę Teresę i pracę sióstr ze Zgromadzenia Misjonarek Miłości.

 Zadaje autor tego rodzaju pytanie: „a czy ty widziałeś kiedyś oczy, które pragnęły choć kromki chleba? A w mojej głowie zrodziło się następne pytanie pytanie- jak to możliwe, że w wieku XXI przy takim rozwoju techniki ludzie głodują na świecie.

 Bohater-autor odbył wizytę w Kalighacie (umieralnia, której nazwa pochodzi od tego, że w tym budynku było kiedyś schronisko dla pielgrzymów przybywających do świątyni bogini Kali). Potem kilka dni przebywał w umieralni prowadzonej przez braci ze zgromadzenia Misjonarzy Miłości. Z czym się tam zetknął? Mył umierających pacjentów, sprzątał latryny, opatrywał rany chorych, karmił ich. Ale ma odwagę przyznać się na stronach książki, że odczuwał na początku wstręt. Podziwiam, że ma odwagę przyznać się do tego i umiał pokonać odrazę. 

 Przyjemnie było przeczytać, że wśród paczek znajdowały się dary także z Polski. Są i inne ślady Polski: w szkole zeszyty w kratkę z tabliczką mnożenia na tylnej okładce. Łza się w oku kręci, gdy autor opowiada ile radości sprawił chorym chłopcom przywieziony z Polski mały plastikowy samochodzik (w ocenie autora brzydki i byle jaki). 

W książce zamieszczono kilkanaście zdjęć są wstrząsające. Ale też wstrząsające są historie ludzi z którymi się autor zetknął. Do jakich metod uciekają się ludzie by przeżyć? Pewnemu chłopcu rodzice obcięli nogi 10 cm poniżej kolan, aby mu łatwiej było wymuszać jałmużnę (bakszysz).

Autor przebywał tam zaledwie dwa tygodnie, ale było to najstraszniejsze miejsce na ziemi, jak sam to określił. Dzięki tej podróży odkrył piękną prawdę: „wiem jaką radość może dać świadomość dzielenia się z najbiedniejszymi ludźmi tego świata”.

 Książeczka króciutka, ale zawiera mnóstwo ważnych treści.

czwartek, 31 stycznia 2008, jolad6

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: paulina89, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/09 22:22:09
niesamowita książka, można docenić to co mamy i gdzie dane nam mieszkac
-
jolad6
2010/07/13 21:03:07
Ale też uzmysławia nam, że nie powinniśmy zyc dla siebie ale dla innych-prawda?
-
Gość: Anka, 94.232.35.*
2014/09/11 23:58:26
Książka piękna, porusza do głębi, zmusza do przemyślenia własnego życia. Nie wolno przejść obok niej obojętnie.
-
jolad6
2014/09/12 22:26:36
Mało jest osób, które by chciały zmierzyć sie z takim trudnym tematem. Większość woli literaturę lekką, łatwą i przyjemną